26 lipca 2016

John Grisham - "Czas zabijania". Sprawiedliwość? Bez żartów, to nie tutaj.

Usiądź wygodnie Drogi Czytelniku. Zamknij oczy... 

I wyobraź sobie 10 - letnią czarnoskórą dziewczynkę. A teraz wyobraź sobie, że ta sama dziewczynka zostaję brutalnie zgwałcona a później zamordowana. Ale wiesz co? To jeszcze nie koniec... Pomyśl, że jej oprawcy unikają kary. Co czujesz? 








Po takim wstępie płynnie przenoszę Was w świat w którym słowo tolerancja nie było zbyt popularne, a osobie o ciemnym kolorze skóry było zdecydowanie ciężej. 

Świat i jego bestialstwo, które w niezwykle poruszającej opowieści "Czas Zabijania" zaprezentował nam John Grisham.

Historia, która wydarzyła się w tej książce światowego mistrza thrillera prawniczego brutalniej rozpocząć się nie mogła. Dziesięciolatka zostaję zgwałcona i zamordowana ze szczególnym okrucieństwem. I mimo, że z pozoru wszystko wydaję się jasne i oprawcy zostają schwytani to wcale nie jest to aż tak oczywiste. Wszelkie przesłanki zaczynają wskazywać na to, że mężczyźni, którzy dopuścili się tego haniebnego czynu... unikną kary. Z takim obrotem spraw nie może pogodzić się zrozpaczony ojciec ofiary tej zbrodni. Carl Lee Hailey, bo o nim mowa, postanawia sam wymierzyć sprawiedliwość i zabija ludzi winnych tego mordu raniąc przy tym strażnika, który eskortował ich na salę sądową. Czy za taką zbrodnie ojciec dziewczynki powinien ponieść karę? Czy naprawdę należy sądzić go jak zwykłego przestępcę? Przecież kto z nas nie postąpił by tak samo?


Ale niestety mężczyzna staję przed sądem. Zostaje mu postawiony zarzut spowodowania śmierci. Sytuacja jest na tyle skomplikowana, że jest on przecież czarnoskóry a zabici mężczyźni byli biali. I chociaż czasy niewolnictwa dawno już minęły to jednak społeczeństwo nadal nastawione jest stereotypowo. Wydaję im się, że jeżeli ktoś jest innego koloru skóry to już z natury musi być gorszy. Mimo, że wiele z osób w zupełności rozumie motyw jego działania to jednak sytuacja ojca zamordowanej 10 -latki nie napawa optymizmem. Widzi to także podejmujący się obrony tego zdesperowanego człowieka młody prawnik Jack Brigance. I choć nie może liczyć na wysokie honorarium podejmuję zaciętą walkę o swojego klienta, o jego wolność, dobre imię ale także we własnym interesie - żeby zwyczajnie się na tym procesie wybić. Lecz rozpoczynając tę walkę nie wie jeszcze, że na szali stawia także bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny. Odwrotu już nie ma i albo odniesie zwycięstwo i stanie się renomowanym prawnikiem albo... Lepiej nie myśleć jak to się może skończyć.

Powiem Wam, że mimo tego, że "Czas Zabijania" czytałem już dość dawno temu to każde wspomnienie tej książki przywołuje same pozytywne wrażenia. I wiele emocji, bo lektura akurat tej pozycji z twórczości Grishama porusza i to bardzo. Potrafi bardzo brutalnie zobrazować sytuację jaka była kiedyś w USA (i chyba nie tylko). Pokazuję nam, że mordercy-gwałciciele małej czarnoskórej dziewczynki mogą zostać uniewinnieni tylko dlatego, że (o zgrozo!)... była czarnoskóra a oni biali. Czytając tą książkę nie sposób się nie "zagotować" i w momencie gdy ojciec tej małej sam wymierza sprawiedliwość chce się mu aż przyklasnąć i powiedzieć: "Chłopie, wreszcie ktoś w tym chorym kraju ma jaja". Dlatego też trwając w tej historii, brnąc przez kolejne strony trzymałem kciuki za pozytywne zakończenie. Za to żeby Car Lee został uniewinniony. Żeby chociaż w pewnym stopniu sprawiedliwości stało się za dość. 

Po za mega wciągająca historią w tej książce na plus jest dla mnie jeszcze jeden aspekt. A raczej postać. Pan Adwokat Jack Brigance. Po lekturze "Czasu zabijania" stał się on dla mnie jedną z ulubionych postaci literackich. Młody, ambitny prawnik, który zażarcie walczył o dobro swojego klienta. I choć widział, że sprawa jest bardzo trudna to nie poddał się. Robił co niego należało, a nawet dużo więcej . Dzięki jego zawziętości, woli walki i tego co u prawników jest mile widziane czyli cwaniactwa (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) udało się zrobić wszystko co tylko było można żeby dać szansę na jakikolwiek, choć niewielki Happy End. No właśnie, żeby dać szansę... Ale czy nastąpił? Przekonajcie się sami.

Ta książka jest po prostu genialna. Emocjonująca, wzruszająca a zakończenie... Wole już się nad tym nie rozwodzić i pozostawię Wam przyjemność z przeżycia tej historii na własnej skórze. Zwyczajnie musicie tę książkę przeczytać.
Gorąco polecam sięgnąć wszystkim fanom gatunku, bo akurat ta książka to jest zdecydowanie klasyka obok, której nie można przejść obojętnie.





                                                              Zobacz także poprzednie wpisy:                                                         Henning Mankell - "Morderca bez twarzy"



6 komentarzy:

  1. Nie zostaje mi nic innego, jak wpisać ten tytuł na listę. Sama fabuła wydaje się być interesująca, brutalna, ale ciekawa - czyli tak jak lubię. Więc skoro nie można to nie przejdę obok niej obojętnie. :)
    Kolejna świetna recenzja. Dobrze Ci idzie. A tak się wzbraniałeś przed blogiem! Oby tak dalej ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się podoba się Ci recenzja. :) Ale jest tak jak mówiłem Ci wcześniej: Przed publikacją miałem dylemat czy jednak może tego nie wrzucać, bo na moje znowu nie dało się tego czytać. ;)

      Usuń
  2. Hej, nominowałam się Liebster Blog Award: http://bookchilling.blogspot.com/2016/07/liebster-blog-award-1.html
    Zapraszam na bloga po więcej szczegółów i mam nadzieję, że znajdziesz chwilkę, aby wziąć udział w zabawie. ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się wywiązać należycie z nominacji i dzięki za nią. :)

      Usuń
  3. To rzeczywiście poważny problem. W Polsce też są znane takie przypadki i ojcowie ofiar spędzają długie lata w więznieniach. Pewnie niejeden zwyrodnialec stałby się ofiarą linczu społeczeństwa, więc powinni się cieszyć, że tylko siedzą w więzieniach :)

    Przy okazji: na blogu nominowałam Cię do LBA http://kryminalniezakrecona.blogspot.com/2016/07/lba-2-i-3.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie powinni być zadowoleni, że tylko taka kara ich spotyka. :)
      Ok, w wolnej chwili zajmę się tą nominacją. Dzięki! ;)

      Usuń