25 sierpnia 2016

Simon Kernick - "Ścigany" Harlan poleca, więc trzeba sprawdzić.

"Tragedie mają miejsce gdzieś daleko i przytrafiają się ludziom, których nie znamy, A potem trach, w jednej chwili wypadasz z torów i nagle całe twoje życie staję na głowie."



Raz, dwa, trzy... Czas świeżo po skończonej lekturze napisać o niej parę słów.Książka, która z kilku powodów od pierwszego wejrzenia stała się jedną z tych, które musiałem przeczytać. Ciekawi dlaczego? A także jak w końcowym rozrachunku oceniam pierwsze spotkanie z Simonem Kernickiem? 
Zapraszam do lektury dalszej części tego wpisu.


Tom Merton niczym nie wyróżniający się sprzedawca wiedzie sobie spokojne życie u boku atrakcyjnej żony i dwójki szczęśliwych dzieci. Nikomu nie wadzi i wygląda na to, że nie ma żadnych wrogów. Ale wszystko zmienia się wraz z jednym telefonem. Dzwoniącym jest przyjaciel Toma Jack Calley i nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że nie mieli ze sobą od dawna kontaktu. Ale także to, że Jack podczas tego połączenia zostaje zamordowany podając przy tym adres swojego rozmówcy. Przerażony Tom ucieka z domu bojąc się o swoje życie ale przede wszystkim swoich dzieci. Lecz mordercy są bardziej zdeterminowani niż mu się wydaję. Gdy na dodatek znika jego żona a sam Tom zostaję oskarżony o morderstwa z którymi nie ma nic wspólnego zaczyna kompletnie gubić się w tym wszystkim. Nie wie co jest prawdą a co fałszem. Komu może ufać i w co wierzyć. Gdy pętla na jego szyi zaczyna się zaciskać coraz bardziej a stawką tej rozgrywki staję się życie jego dzieci, główny bohater wie, że musi zrobić wszystko by nie doszło do tragedii. 
Czego tak naprawdę chcą od niego zabójcy przyjaciela? 
Co łączy te wszystkie wydarzenia z popełnionym w tajemniczych okolicznościach samobójstwem sędziego Sądu Najwyższego? 
I co ukrywa przed nim z pozoru idealna żona?
To wszystko wydaję się nie mieć kompletnie sensu. Żadnych powiązań.
 Jednak jest inaczej. Tylko ile Tom będzie musiał zapłacić za poznanie prawdy. 
Straty wydają się być nieuniknione, a wszystko układa się zupełnie nie tak jak powinno.


Harlan Coben rekomendował "Ściganego" mówiąc, że: 

"Kernick piszę z pedałem gazu wciśniętym do dechy.". 

Początkowo przed rozpoczęciem tej książki wydawało mi się, że to pewnie będzie lekka przesada. No bo, jeśli książka tego brytyjskiego autora ma opis, który jakoś od razu nasunął mi skojarzenia z twórczością właśnie Cobena, jeśli samo wydawnictwo też go do Harlana porównuje to musiało by oznaczać jedno: Mam przed sobą kawał genialnej książki. Po takich poleceniach i skojarzeniach nie mogłem się doczekać rozpoczęcia lektury tej pozycji i powiem Wam jedno:
Coben miał rację. 
Akcja książki Simona Kernicka nie zaczyna się od pierwszych rozdziałów czy nawet na pierwszych kilkunastu stronach. Autor rozpoczyna akcję już na pierwszych stronach, bez żadnego owijania w bawełnę. Ciągle dzieje się i to dużo. Każdy rozdział przynosi nowe fakty i gdy wydaję się, że w tym fragmencie książki wreszcie nie wydarzy się coś szalonego to Pan Simon obala to jednym zdaniem na koniec rozdziału. Czytanie tej książki można chyba w zasadzie porównać do jazdy rollercoasterem. Każde zdanie trzyma nas w napięciu. 
Nowe okoliczności, które co rusz wychodziły na jaw sprawiły, że z czasem zacząłem przygotowywać na wszystko. Wiedziałem, że w słowniku pana Kernicka nie ma chyba słowa: "niemożliwe". 
Wybuchy? Pożary? Morderstwa? Porwania? Zaginięcia? Pościgi? Zdrady? 
To wszystko to chyba tylko część tego co czeka na czytelnika tej książki. I ciągle pojawiające się pytanie: Co tak naprawdę łączy tego nic nie rzucającego się w oczy sprzedawcę z takimi faktami? Kernick umiejętnie manipulował mną podczas trwania tej historii sprawiając tym samym, że z wielką przyjemnością pochłaniałem "Ściganego". 

A co do samego porównania do Harlana Cobena to muszę Wam powiedzieć, że na szczęście się nie sprawdziło.Tak, nie pomyliłem się. Zdecydowanie cieszę się, że zawartość tej książki nie sprawiała, że czułem się jakbym czytał którąś z książek amerykańskiego autora. Bo gdy chce poczytać coś Cobena to sięgam po coś z jego twórczości.Nie lubię też takich porównań więc tym bardziej cieszę się, że czytając "Ściganego" czułem, że czytam... Kernicka, który ma swój własny świetny i niepowtarzalny styl. Gorąco polecam Wam przeczytać tę książkę. A ja już zabieram się za szukanie kolejnych książek pana Simona. ;)

P.S. Tylko szkoda, że akurat "Ścigany" jest chyba słabo dostępny do kupienia w naszych księgarniach. Ja ją znalazłem akurat w "Dedalusie".



Poprzednie wpisy do których warto zajrzeć:

2 komentarze:

  1. Muszę przyznać, że genialna robota. Świetna recenzja, świetnej (tak mi się wydaje) książki. Po która koniecznie muszę sięgnąć! A skoro jest ciężko dostępna to będę musiała się udać do biblioteki. Może tam ją znajde. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i co ja mam powiedzieć na takie komplementy? ;) Dzięki :)
      A książka jak i sam autor zdecydowanie godne polecenia. Ale akurat Ty już to wiesz. :)

      Usuń