19 września 2016

Bjorn B. Jakobsson - "Na końcu drogi" O niecodziennych fetyszach psa Sniffa.

"Odcięte od świata i narażone na niebezpieczeństwo..."




Kolejna skandynawska przygoda. Tylko, że tym razem trochę inna. 
W odmiennych okolicznościach. 
Ciekawi mojej opinii na temat książki "Na końcu drogi"? 
Zapraszam do dalszej części wpisu.


W trakcie ferii Ivona wybiera się ze swoją pasierbicą Polly w odludne miejsce. Nie potrafią się kompletnie dogadać i macocha liczy, że dzięki odcięciu od świata, internetu i wszystkich pokus współczesnego świata złapią wspólny język i wreszcie będzie między nimi lepiej. Ale nie spodziewa się, że ten wyjazd zmieni ich życie, niekoniecznie na lepsze. W okolicy zaczynają grasować groźni mordercy. Dziewczynom psuje się samochód, a śnieżyce odcinają je od jakichkolwiek form pomocy. Niebezpieczeństwo i przerażenie narastają z każdą chwilą. Przecież dwie bezbronne kobiety to idealny cel dla zdeprawowanych morderców. Czy Ivona i Polly wyjdą cało z tej przerażającej przygody? Czy będą w stanie współpracować ze sobą i stawić czoła zdesperowanym psychopatą gotowym na wszystko? Żeby przeżyć trzeba będzie podjąć ryzyko, bo albo my albo oni...

To była bardzo przedziwna książkowa podróż. Taka której dawno nie przeżyłem. Książka na tych swoich niewielu 252 stronach pokazała mi dwie bardzo odmienne twarze, niczym doktor Jekyll i Mr. Hyde. Pierwsza połowa to totalna nuda a czasem nawet rosnąca irytacja, która narastała z każdą stroną. W oczekiwaniu aż coś kryminalnego się wydarzy (np. jakiegoś trupa który by paradoksalnie ożywił tę zabawę) na nerwy działać mogło wszystko. Główna bohaterka nie radzi sobie z dotarciem do 15-letniej pasierbicy. Nastolatka nastawiona na tryb roszczeniowy. Ciągle coś jej nie pasuje. "Tego nie zjem. Tego nie zrobię. Najlepiej to daj mi święty spokój. Odwal się ode mnie i nie zawracaj głowy."
Na dokładkę dziwni sąsiedzi (jeden z wyrokiem a drugi nie wiedzący co to jest internet!) i pies lubiący zapach... okresu (!). W pewnym momencie myślałem czy nie odłożyć tej książki. Ale na szczęście moje samozaparcie wzięło górę i zwróciło się do mnie błagalnym tonem mówiąc: 

"Daj tej książce szansę. Na pewno znajdzie się w niej coś choć trochę pozytywnego. Nie może być przecież taka tragiczna." 
Zaufałem tym słowom i kamień z serca, bo dramatu nie było. Chociaż przynudzający początek oddziałuje trochę na moje postrzeganie tej książki jako całości to jednak druga część to coś dużo lepszego niż pierwsza. Zaczęło się dziać i to z grubej rury. Ludzie bez głów, martwi ludzie, siekiery w głowach, gwałty, zmartwychwstania i wiele różnych emocji. I chociaż sama historia jak dla mnie całkiem łatwa do rozwikłania (widocznie znam się na ludziach, bo niektórym nie ufałem od pierwszych chwil poznania) to książkę muszę ocenić dosyć pozytywnie. Może nie jest to pozycja, którą będę polecał na lewo i prawo ale nie ma co marudzić. Tragedii końcowo przecież nie było a nie każda przeczytana książka może być arcydziełem.
Na plus jeszcze na pewno końcowa odmiana głównych bohaterek. Polly i Ivona chyba zrozumiały, że życie jest zbyt kruche żeby zajmować się ciągłymi kłótniami i sporami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz