11 września 2016

Karin Slaughter - "Zaślepienie" Zwycięzca bierze wszystko.

"Są rzeczy, których nie można puścić płazem. Są rzeczy, o których nie można zapomnieć."


Po części drugiej czas na część... pierwszą. tak, dokładnie. Jak widać, po raz kolejny coś odpowiedzialne za rozpoczynanie przeze mnie serii od początku szwankuje. Ale bez zbędnego marudzenia przejdźmy do rzeczy. Czas przedstawić Wam moje stanowisko na temat "Zaślepienia". Zapraszam do lektury dalszej części wpisu.


W spokojnym miasteczku Heartsdale zostają znalezione zwłoki brutalnie okaleczonej i zgwałconej Sibyl Adams. Makabrycznego odkrycia dokonuje miejscowa lekarka i koroner Sara Linton. Dochodzenie obejmuję były mąż Sary - Jeffrey Tolliver. Śledztwo komplikuje się coraz bardziej gdy w tajemniczych okolicznościach ginie dziewczyna łudząco podobna do pierwszej ofiary. Szeryf policji zaczyna łączyć fakty i dochodzi do przerażających wniosków. 
Te morderstwa łączy bardzo wiele. Nie ma tu żadnego przypadku. Tylko czy Jeffrey i cała miejscowa policja będą w stanie schwytać sprytnego mordercę zanim dojdzie do kolejnych tragedii? Jakie są motywy działania tego psychopaty? Zemsta? Choroba psychiczna? A może coś jeszcze innego? 
I najważniejsze: co te wszystkie zdarzenia łączy ze skrzętnie ukrywanymi tajemnicami Sary Linton?

Gdy gra wchodzi w decydującą fazę, pewne jest tylko jedno. Zwycięzca tej krwawej rozgrywki bierze wszystko. A przegrany... 
Lepiej nie brać porażki pod uwagę.


Kolejna, już trzecia książka Karin Slaughter, która wpada w moje ręce tradycyjnie zaczyna się mocno i krwawo. Pani autorka nie byłaby sobą gdyby nie rozpoczęła powieści z wysokiego poziomu. Tylko jak wiadomo, nie każdy autor jest w stanie ten początkowy wysoki poziom utrzymać do samego końca. Powiedział bym więcej, często książka zaczyna się świetnie a kończy... kiepsko. 
Na szczęście pani Slaughter nie należy do tego grona twórców. Jej książki trzymają równy i wysoki poziom do ostatnich stron. I mimo, że "Zaślepienie" czytałem dość długo to nie było to spowodowane tym, że była to nudna książka. Nawet wręcz przeciwnie, gdy już zasiadałem do lektury to pochłaniałem każdą kolejną stronę z ogromną prędkością.

Nie da się co prawda ukryć, że czytanie przeze mnie tej serii w kolejności: najpierw część druga, a później dopiero pierwsza trochę mogło popsuć zabawę ale nie będę narzekał. Świetna i bardzo intensywna akcja, bohaterowie, których nie sposób nie lubić i zakończenie (może akurat dla mnie nie było mega zaskakujące), które trzymało poziom i dopełniło wrażenia świetnego kryminału ze zdecydowanie najwyższej półki. No ale przecież nazwisko idealne do pisania kryminałów zobowiązuje. I mimo tego, że moim zdaniem z trzech dotychczas czytanych przeze mnie książek pani Karin "Zaślepienie" podobało mi się najmniej to i tak nie zmienia to faktu, że jest to świetna książka i mogę Wam ją gorąco polecić. Myślę, że warta uwagi jest ogólnie całą serię z Hrabstwa Grant, bo tak jak pisałem wyżej wszystkie elementy składają się na świetny krwawy obrazek. Dla każdego fana kryminałów ta seria powinna być pozycją obowiązkową.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz