1 października 2016

Mariusz Czubaj - "21:37" - Czy on naprawdę mógł zabić?

"Gdy coś myślisz, nie mów. Gdy mówisz, nie pisz. Gdy piszesz, nie podpisuj. Gdy się podpisujesz, to nie swoim nazwiskiem."


Kiedyś polscy autorzy byli be, a dzisiaj czytam ich książki jedna po drugiej. Za mną właśnie 11 polska książka trzymająca w napięciu. Czy Mariusz Czubaj jest kolejnym polskim autorem, któremu z chęcią przybił bym "piątkę"? Czy jednak niekoniecznie? Wszystkich zainteresowanych zapraszam do lektury mojej opinii.

W okolicach warszawskiego Centrum Olimpijskiego znalezione zostają zwłoki dwóch młodych kleryków. Na głowy naciągnięto im torby foliowe i wymalowano na nich pewne niepokojące znaki. Ale to nie wszystko... Ze względu na pewne makabryczne szczegóły do zespołu dochodzeniowego zostaje dołączony specjalista od opracowywania portretów psychologicznych  - Rudolf Heinza. Policjant, który ma doświadczenie  w podobnych sprawach i wie w jaki sposób poruszać się na tak grząskim terenie. Lecz nawet sam Heinze nie przypuszcza, że sprawy przyjmą taki obrót. W gronie podejrzanych zaczynają się pojawiać niepokojące nazwiska. Szanowany rektor seminarium do którego uczęszczali zamordowani klerycy? Bogaty biznesmen z którym mieli tajemnicze kontakty? Czy przedziwny ale znany i popularny biblista? Kto dopuścił się tak zuchwałego mordu? Jaki był motyw działania? Zemsta? Kara? A może jedno i drugie? Profiler szukając odpowiedzi balansuje na granicy. Lecz by dojść do prawdy musi podjąć ryzyko. Tylko czy jest świadomy tego jak przebiegłego intryganta ma za przeciwnika?

Przyznaje się bez bicia, że książkę pana Mariusza Czubaja spotkałem po raz pierwszy na przecenie książkowej i głównie dlatego zwróciłem na nią uwagę. Nie będę opowiadał bajek, że marzyłem od lat o tym żeby po książkę "21:37" sięgnąć. Jednak to nie zmienia faktu, że gdy tylko wpadła mi  ręce, gdy przeczytałem opis, miałem przeczucie, że to jest właśnie książka dla mnie. I co? 
I zdecydowanie nie myliłem się. Pierwsza część przygód profilera Rudolfa Heinza (chyba tak się odmienia nazwisko Heinz ale pewności nie mam ;)) jest książką bardzo krótką ale treściwą. Autor nie bawi się z nami w jakieś podchody, bo i na niespełna 300 stronach nie ma miejsca na takie zabawy. Zaczynamy od początku z wysokiego poziomu napięcia, które z każdą stroną nie maleje (ba, ono cały czas rośnie). Brniemy w tę historię coraz głębiej i głębiej aż w którymś momencie, gdy mamy już wrażenie, że wytypowanie mordercy jest już sprawą oczywistą dostajemy coś co musi mieć dobry kryminał czyli zwrot akcji. Wszytko okazuję się innym niż nam się początkowo wydawało. Dobrzy są złymi. Źli, dobrymi a rozwiązanie zagadki kompletnie zaskakuje. Szczerze się przyznaję, że takich motywów zabójstwa to ja się zwyczajnie nie spodziewałem. I całe szczęści, że doświadczam tego "szoku" w kolejnej książce, bo to znaczy, że ostatnimi czasy rzadko kiedy zdarza mi się trafiać na słaby kryminał.

W całej tej podróży towarzyszy nam sympatyczny (ale trochę dziwny) policjant Rudolf Heinz. Gość, któremu z synem się nie układa (delikatnie rzecz ujmując), który ma jakieś tam swoje wewnętrzne problemy i mnóstwo dręczących go upiorów z przeszłości. Lecz szczerze Wam powiem, że w tym przypadku wątek jego osobistych problemów wcale mi nie przeszkadzał. Rudolf skupiał się na tym na czym powinien (czyli na szukaniu mordercy), a jego poczucie humoru, inteligencja i osobowość sprawiały, że lektura "21;37" była jeszcze większą przyjemnością.

Na sam koniec muszę przyznać z pełną stanowczością, że sposób pisania pana Mariusza Czubaja odpowiada mi i to bardzo. Od samego początku "zaprzyjaźniłem" się z formą w jakiej ta książką została napisana. Zdecydowanie i z wielką radością sięgnę po kolejną książkę ("Kołysanka dla mordercy"), która już czeka na mnie na półce (też kupiona na promocji;)).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz