17 grudnia 2016

Simon Beckett - "Chemia śmierci" Czy uda się zatrzymać to przerażające domino śmierci?

"Nie ma drugich szans, są tylko inne. Jakąkolwiek podejmiesz decyzję, życie zawsze będzie inne niż wtedy, gdybyś podjął inną."


To że w życiu człowieku chemia nie jest zbyt pożądana wie chyba każdy. Chemia w jedzeniu. Chemia w otoczeniu czy nawet chemia w szkole. To wszystko nie jest dla naszego zdrowia czy to fizycznego czy psychicznego zbyt korzystne. A jeżeli do chemii dorzucimy jeszcze śmierć to może być to mieszanka wybuchowa. Tylko czy efekt tej mieszanki będzie pozytywny czy też mocno niekorzystny? Jeżeli jesteście ciekawi odpowiedzi na to pytanie to zapraszam Was do lektury dalszej części tego wpisu,

Małym spokojnym dotychczas miasteczkiem Manham wstrząsają makabryczne wydarzenia. Ktoś brutalnie morduję młode kobiet, okalecza je, podrzuca pod drzwi martwe i zmasakrowane zwierzęta. Miasto zaczyna ogarniać wszechobecna panika i przerażenie. Nie wiadomo kto to wszystko robi i dlaczego. Z braku jakichkolwiek innych możliwości prowadzący śledztwo policjant zwraca się z prośbą do miejscowego lekarza Davida Huntera, który niedawno zamieszkał w Manham. Jako, że doktor ma ogromne doświadczenie w antropologii sądowej jest w stanie pomóc policji przy ustaleniu pewnych faktów związanych ze zwłokami. Tylko dlaczego mocno się przed tym wzbrania? Dlaczego nie chcę pomóc organom ścigania? Co ukrywa ten wybitny specjalista? Gdy decyduję się włączyć do policyjnego śledztwa zaczynają ginąć kolejne osoby. Atmosfera w mieście robi się coraz gorętsza. Każdy staje się podejrzany lecz także każdy czuję się zagrożony. Nikt nie wie kiedy znowu uderzy psychopatyczny morderca. Wraz z postępem śledztwa na jaw wychodzą nowe, przerażające fakty. Wszystko zaczyna łączyć się w całość. Tylko czy nie będzie za późno? Czy uda się zatrzymać to przerażające domino śmierci? Jeden nierozważny ruch, upadek jednego kawałka domina pociągnie za sobą tragiczne konsekwencje.

Seria, która czekała na mnie na półce już długie długie miesiące wreszcie została wzięta w obroty i to z jakim skutkiem. Ale o tym za chwilę. Przed rozpoczęciem lektury nasłuchałem się (a dokładniej naczytałem się) tak wiele pozytywnych opinii, tyle rekomendacji, że zastanawiałem się skąd się to wszystko bierze. Skąd tyle pozytywnych opinii, bo negatywnych praktycznie nie spotkałem. Ale już pierwsze rozdziały. Ba pierwsze strony, pierwszy akapit. A nawet pierwsze zdanie przekonały mnie, że Simon Beckett to gość. I to gość, który ma swój świetny i niepodrabialny styl. Świetne (często bardzo dokładne) przerażające opisy rozkładu zwłok, wszelkich procesów w nich zachodzących sprawiły, że  sposób pisania tego brytyjskiego autora mocno przypadł mi do gustu. Jeżeli dodamy do tego nieprzewidywalną fabułę oraz pełnego tajemnic i mrocznej przeszłości głównego bohatera doktora Huntera to otrzymujemy śmiercionośną bombę ale nie pełną chemii lecz pozytywnych wrażeń i emocji, które nie dają czytelnikowi wyboru. Nie oderwiesz się od lektury dopóki nie poznasz rozwiązania. I nic innego nie jest ważne.
W tej książce nie tylko główny wątek czyli pościg za terroryzującym małą społeczność Manham mordercą jest pasjonujący. Także wątek przeszłości i teraźniejszość głównego bohatera Davida Huntera potrafi zafascynować. Kawałek po kawałku autor odsłania przed czytelnikiem kolejne elementy całej układanki. Dowiadujemy się co motywuje jego decyzje. Dlaczego jest taki jaki jest oraz to skąd bierze się jego pozorna tajemniczość. 
Simon Beckett funduję czytelnikowi dosłownie jazdę bez trzymanki rozpędzonym rollercoasterem. Rozdział po rozdziale przynosi nowe rozwiązania. A sama końcówka tej książki przyprawiała mnie o istne palpitacje serca. Zmienność akcji. Zwrot fabuły. To tylko część tego co można powiedzieć o finiszu tej książki. Część ale też spore niedopowiedzenie lecz słowami nie da się tego opisać. Tę książkę trzeba po prostu przeczytać i dać się ponieść światowi doktora Davida Huntera i zwłok z którymi potrafi "rozmawiać".

To by było na tyle ale w międzyczasie zapraszam Was do innych postów, recenzji czy książkowych tagów. Po prostu martwię się o Was żebyście się nie nudzili. Czytajcie, komentujcie i pamiętajcie: Święty Mikołaj patrzy i na pewno nagrodzi najgrzeczniejszych czytelników. ;)


4 komentarze:

  1. Zdecydowanie po takiej recenzji muszę i ja wziąć tę książkę w obroty- jak najszybciej �� Coś mi mówi, że będę nią "krwiście" oczarowana ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najszybciej się za nią bierz! Nie popełnij mojego błędu - ja zbyt długo kazałem czekać tej perełce na półce. :D

      Usuń
  2. Czytałam tę książkę parę lat temu i nie powiem już, co dokładnie mi w niej nie pasowało, ale mnie nie zachwyciła. Nigdy nie sięgnęłam po kolejne tomy, a potem odsprzedałam swój egzemplarz "Chemii śmierci". Wydaje mi się, że ostatnio ta seria zyskała na popularności i w sumie ciekawi mnie, skąd ten fenomen, skoro mi nie podpasowała. :D Ale chyba nie mam ochoty d niej wracać, jak raz coś nie zagrało, to trudno, nie da się lubić wszystkiego. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie każdemu podoba się to samo. Też miałem wiele takich przypadków, że ogół był zachwycony jakąś pozycją a mnie delikatnie mówiąc ta książka nie pasjonowała. :)
      I dobrze, że tak jest - nudno by było jak wszyscy mieli ten sam gust. ;)

      Usuń