21 stycznia 2017

"Gorąca wyprawa" #Tytułowo1.1


Kim bym ja był gdybym nie postanowił od czasu do czasu jakoś urozmaicić zwartości mojego very professional bloga? Na pewno nie byłbym sobą. Więc  czas wprowadzić coś nowatorskiego. Czas na nową serie #Tytułowo. Na czym będzie polegać? Zabawa jest dość prosta. Co jakiś czas pod zdjęciem na Instagramie rzucę jakieś hasło i będę prosił Was o podanie tytułów książek, które które z tymże hasłem Wam się kojarzą. Spośród nich wybiorę 8-10 pozycji i w oparciu o nie tworzyć będę historyjkę w której te tytuł będą wplatane. Myślę, że jest to w miarę proste ale i bardzo ciekawe, bo jest to dla mnie spore wyzwanie a Wy będziecie mogli razem ze mną współtworzyć tę serię. Mam nadzieję, że zainteresuje Was tego typu zabawa i będziecie chętnie w niej uczestniczyć a także, że czytanie tych historyjek sprawi Wam przyjemność.
I czytajcie do końca, bo na samym końcu będę wspominał osoby, które zaproponowały tytuły pojawiające się w historyjce.
Zaczynajmy!



   Obudziłaś się nagle. Nie pamiętasz co tak naprawdę Ci się śniło. Otwierasz oczy i wciągasz w nozdrza powietrze. Co to takiego? Gdzie się znajdujesz? Nie potrafisz pojąć niczego. Gdy twoje oczy przyzwyczajają się do mroku, którym spowite jest całe pomieszczenie zaczynasz dostrzegać zarysy przedmiotów znajdujących się w tym zatęchłym pokoju. Ale nadal nie potrafisz zrozumieć jak się tu znalazłaś. Dopiero niewielki słoneczny "Promyczek" przedostający się przez zabite grubymi dechami okno pozwala odczytać Ci ogromny napis na ścianie. Napis, który powoduje szybsze bicie serca. Napis choć krótki to bardzo treściwy: "Inferno". Teraz już sobie przypominasz jak się tutaj znalazłaś.

   A było to tak...

   Był upalny lipcowy dzień. Dzień z cyklu tych w których człowiek odda wszystko za kawałek cienia, trochę chłodu. Słowem takie prawdziwie "Słodkie lato". Siedziałaś sobie spokojnie na tarasie czytając książkę i popijając zimnego drinka gdy nagle w rosnących w ogrodzie krzakach malin dostrzegłaś ruch. Myślałaś, że to jakieś zwidy wywołane palącym słońcem i nadmiarem alkoholu. Lecz gdy chwilę później ta sytuacja powtórzyła się byłaś już pewna, że to nie halucynacje. To działo się na prawdę. Wstałaś z krzesła i ociężałym krokiem ruszyłaś w kierunku źródła całego zamieszania. Gdy byłaś już dosłownie kilka kroków od tych krzewów twoją uwagę przykuł ruch po drugiej stronie ogrodu. Podniosłaś wzrok i wasze spojrzenia się spotkały. To co zobaczyłaś oczach tej zakapturzonej postaci wywołało w tobie przerażenie. Widziałaś w nich gniew, desperacje ale i pełną determinację by zrobić to po co tu przyszła. Przeniosłaś wzrok na jej dłonie i zobaczyłaś, że trzyma w nich ogień. Chciała cię spalić!
Ona była... to musiała być prawdziwa "Podpalaczka"
   
   Lecz najgorsze nadeszło dopiero za chwilę. Nim zdążyłaś zareagować, twoja przeciwniczka rzuciła ogień na pięknie przystrzyżony trawnik. W mgnieniu oka znalazłaś się w samym centrum pożaru. Można by rzec "W pierścieniu ognia". Wszystko dookoła pochłaniały gorące płomienie. Było tak duszno, tak gorąco, że dosłownie cała gotowałaś się w środku. To była totalna "Gorączka kości". Lecz postanowiłaś, że nie możesz poddać się tak łatwo. Zaczęłaś biec. Uciekałaś w kierunku miejsca, którego ogień nie zdążył jeszcze strawić. Biegłaś ile sił w nogach ale ogień był szybszy. Doganiał cię. Miałaś wrażenie, że ten ogień ma jakąś nadzwyczajną moc. Wielką prędkość przed którą nigdy nie uciekniesz. Prawdziwy "Tajemny ogień". Gdy już wydawało Ci się, że nie dasz rady, że twój kres już jest blisko padłaś na ziemię i czekałaś na śmierć. Ale ona nie nadchodziła. Niepewnie otworzyłaś oczy. Podniosłaś się z kolan a to co zobaczyłaś przerosło twoje najśmielsze oczekiwania...

   Nie było już trawionego ogniem ogrodu. Nie było podpalaczki. A ty stałaś sobie spokojnie w sklepie obuwniczym i przyglądałaś się ze zdziwieniem uśmiechniętemu panu ekspedientowi. Ni z tego ni z owego mężczyzna ten zmaterializował się tuż obok ciebie i zagaił:

  - Proszę wybrać najlepszą parę. Przecież tam musi być pani wygodnie - odrzekł z bananem nadal przyklejonym do twarzy.
  - Tam? To znaczy gdzie? - spytałaś skonsternowana - ja się nigdzie nie wybieram.
  Ze łzami w oczach zaczęłaś krzyczeć na mężczyznę:
  - O co w tym wszystkim chodzi! Człowieku! Ja tu ledwo uszłam z życiem! Mój dom najpewniej cały się spalił. To co się tam działo to było... - zamilkłaś gdyż nie byłaś w stanie wydusić z siebie odpowiednich słów by opisać to co się tam działo.
  - To były "Płomienie śmierci" - nadal radosny jak skowronek mężczyzna dokończył za ciebie.

  Byłaś kompletnie zszokowana tym z jakim spokojem wypowiedział to zdanie. Powiedział to tak zwyczajnie, tak spokojnie jakby przedstawiał klientce nową kolekcje butów.

   - Człowieku! Mówisz to tak spokojnie jakby... Jakby to było coś normalnego! Coś naturalnego! A ja straciłam wszystko! Nie mam już nic! - krzyczałaś nie potrafiąc opanować emocji.
   - Spokojnie niech się pani uspokoi. Ta cała sytuacja jest zupełnie normalna. On zawsze robi taką próbę wybranym przez siebie osobom. A pani została wybrana. To był taki swego rodzaju chrzest.
  - Jaki chrzest? Wybrana do czego i przez kogo? - byłaś zszokowana, nie wiedziałaś co się dzieje.
  - Spokojnie droga pani, nie ma co się gorączkować. Teraz nic już pani grozi. Teraz to musi wybrać odpowiednie obuwie. Przecież musi się pani świetnie prezentować - mężczyzna nachylił się nad regałami z obuwiem i przerzucał kolejne pary mówiąc przy tym pod nosem - sandały nie pasują, trampki odpadają... Wiem! - uderzył się mocno dłonią w czoło - Tam to tylko w takim obuwiu!
  - O czym pan mówi? Niech mi pan to szybko wyjaśni! - wykrzyknęłaś resztką sił.
  - Proszę spokojnie sobie usiąść - wskazał na kanapę i stolik - napić się wody i odpocząć a ja wszystko zaraz pani wyjaśnię.

   Nie miałaś siły z tym walczyć, opadłaś na miękką kanapę i sięgnęłaś po stojąca na środku stołu butelkę z wodą mineralną. Wypiłaś połowę jednym haustem. I nagle poczułaś się senna. Głowa opadła Ci na kanapę. Powieki zaczęły się robić ciężkie jak z ołowiu.
  Ostatnie co pamiętasz to rozgorączkowany głos ekspedienta z obuwniczego i jego słowa:
  - No tak! Wybór jest prosty! "Do piekła na wysokich obcasach". Aż dziwne, że wcześniej o tym nie pomyślałem.
   Po tym zapadła już kompletna ciemność.

  Nie wiesz jak długo spałaś ale obudziłaś się z wielkim bólem głowy. I nie znajdowałaś się w żadnym sklepie obuwniczym. Nie było uśmiechniętego ekspedienta ani żadnej podpalaczki. Nad tobą stała tylko pochylona pewna postać. Z początku śmiertelnie się przeraziłaś lecz gdy twój wzrok złapał ostrość rozpoznałaś w tej twarzy kogoś znajomego. Ten uśmiech. Błękitne oczy. I wiecznie rozczochrana fryzura. To twój mąż pochylał się nad tobą.

  - Widzę, że obudziła się moja imprezowiczka - rzekł w bardzo radosnym tonie - głowa pewnie boli, co?
  - Boli jak cholera. To pewnie ten szalony ekspedient z obuwniczego dosypał mi coś do wody! Policja go zamknęła? On był jakiś dziwny - mówiłaś bez opamiętania - a tak w ogóle to jak ja się tutaj znalazłam? Przecież zasnęłam na kanapie w sklepie i słyszałam jak on bredził coś o piekle.

   Piotr spojrzał na ciebie z niedowierzaniem.

  - Kochanie, co ty mówisz? Nie byłaś w żadnym sklepie. Nikt Ci niczego nie dosypał. Ty po prostu spiłaś się z Baśką na tarasie więc przyniosłem cię tutaj i położyłem do łóżka. Ot cała historia.
  - A pożar w ogrodzie?  Czułam to tak wyraźnie, że to nie mógł być sen. Przecież to wszystko pewnie pali się do tej pory?

  Twój mąż nie potrafił pohamować śmiechu.

  - "Gówno się pali", a nie ogród. Wszystko jest w najlepszym porządku a to co opowiadasz to był tylko twój sen, malutka.

  Bez słowa z powrotem opadłaś na łózko. Więc to nie deski blokowały dopływ słońca do pomieszczenia tylko zaciągnięte zasłony. Więc to nie była jakaś zatęchła piwnica tylko twoja własna sypialnia. Ale zaraz przecież był jeszcze ten napis... 
  Jego nie mogłaś pomylić z niczym.

  Piotr jakby zauważył twoje wątpliwości i z troską w głosie zapytał:

  - Coś ci jeszcze trzeba, Kochanie? Masz wodę na szafce jakbyś chciała pić. A ja idę teraz na dół dokończę obiad. Jak skończę to Cię zawołam - już trzymał rękę na klamce z zamiarem opuszczenia pomieszczenia.
  - Piotruś powiedz mi tylko jedno. Jak to możliwe, że jak się przebudziłam to na ścianie widniał wielki napis: INFERNO?
  - Mówisz o tym - Piotr wskazał ruchem głowy przeciwległą ścianę - zawiesiłem to jak imprezowałyście na dole.

  Gdy spojrzałaś w kierunku w którym wskazał ci mąż nie potrafiłaś pohamować śmiechu. Wisiał tam ogromny plakat reklamujący najnowszą ekranizację powieści Dana Browna o tym, że tytule. Śmiałaś się nie mogąc uwierzyć jaka jesteś głupia. Jak mogłaś pomyśleć, że to była prawda? To był tylko sen a wypity alkohol sprawił, że był aż tak bardzo realny.

  Gdy Piotr opuścił sypialnie całe ciśnienie już z ciebie zeszło. Sięgnęłaś w kierunku szafki żeby napić się wody, którą zostawił ci mąż lecz twoja ręka natrafiła nie na butelkę a na jakiś liścik. Jaki ten Piotrek romantyczny, pewnie zostawił mi jakieś miłe słówko na przebudzenie.
Z uśmiechem na ustach otworzyłaś ten liścik ale słowa nie były miłe.

"DO PIEKŁA TO OBOWIĄZKOWO NA WYSOKICH OBCASACH, NIECH PANI PAMIĘTA"

  Głosił napis na karteczce.
  Więc to chyba nie był jednak sen...

  Zrobiło ci się gorąco. Wstałaś z łózka i chwiejnym krokiem podeszłaś do okna by je uchylić i stanęłaś jak rażona piorunem.
  Za oknem widniała wpatrzona w ciebie uśmiechnięta twarz. Dobrze znana Ci twarz pana ekspedienta z obuwniczego.
   Tego było za wiele. Osunęłaś się na podłogę i straciłaś przytomność.


To na pewno nie był sen....



I to by było na tyle. Mam nadzieję, że podobała się Wam ta "troszkę" pokręcona historyjka. Jeżeli tak to dajcie znać, bo ciekaw jestem ile osób jest zainteresowanych takimi opowieściami.

A no i zapomniał bym. Czas na wyróżnienie osób bez których propozycji Historia gorącej wyprawy by nie powstała. Klikając na nazwy przeniesiecie się na profile tych osób na Instagramie:

"Promyczek" @domson1394
"Inferno" @katka_catti
"W pierścieniu ognia" @bohaterka_realna
"Gorączka kości" @katherinna97
"Tajemny ogień","Gówno się pali" @erato_czyta
"Płomienie śmierci" @ruda.niepoprawna
"Do piekła na wysokich obcasach" @zaczytanapatka

Mam nadzieję, że niczego ani nikogo nie pomyliłem, bo jednak trochę czasu zeszło mi żeby stworzyć tę historyjkę.Wbrew pozorom nie jest to taka prosta sprawa.
Tymczasem trzymajcie się a do czasu pojawienia się kolejnych postów zapraszam Was do zapoznania się z innymi (równie ciekawymi ;)) wpisami, które tutaj publikuje takimi jak:


3 komentarze:

  1. Pomysł sam w sobie jest spoko. Widać, że coś tam w temacie opowiadań ogarniasz, jednak w tekście jest masa błędów i czasem tworzysz takie, które wynikają z niekonsekwencji. Przykładowo zaimki pochodzenia osobowego. Z początku piszesz je wielką literą, nie wiedzieć po co, a na końcu już pomijasz ich ważność. Brak przekonania to błąd, który niszczy tekst stylistycznie.

    To co mnie dość mocno denerwowało to stosowanie w dialogach dywizu zamiast pauzy/półpauzy (tego „-” zamiast „–” lub „—”). Brak wcięć w tekście też mi nie pasuje, bo oddzielenie od siebie akapitów nie zawsze się sprawdza.
    Niepotrzebnie stosujesz cudzysłów, podając tytuł pozycji, bo traktujesz to jako cześć swojego tekstu (określenie), a nie tytuł. Samo wyboltowabie wyrazów starczy (wielka litera tez jest zbędna).

    Zdarzyło ci się machnąć masło maślane typu „powiedział to w sposób normalny, naturalny”. Ogolnie nie jest złe, ale na twoim miejscu rozejrzałam się za betą, bo interpunkcja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Na pewno będę miał na względzie to co napisałeś. :)
      Mam świadomość tego, że robię sporo błędów ale mam też zamiar nad tym pracować. Dlatego tego typu komentarze mi w tym zdecydowanie pomogą. :)
      Pozdrawiam! ;)

      Usuń
  2. Kurczę, genialny i mega oryginalny pomysł na serię! Chętnie wezmę udział z zabawie i zaproponuję kilka tytułów. :)

    Pozdrawiam,
    Book Prisoner! :)

    OdpowiedzUsuń