28 stycznia 2017

I jak ichtioplankton - Książkowy Alfabet Lechity #9

Czeeeść! Jak Wam mija 
poniedziałek/wtorek/środa/czwartek/piątek/sobota/ niedziela?*
Mam nadzieję, że bardzo dobrze. A jeśli nie to świetnie trafiliście, bo moje posty to lek na całe zło tego świata. Gdy tylko przeczytacie któryś z wpisów, który wyszedł z pod mojej klawiatury (trochę dziwnie brzmi to sformułowanie ;)) to świat od razu stanie się lepszy. Nie wierzysz? To przeczytaj i sam się przekonaj!
Czas na kolejny wpis z cyklu Książkowy Alfabet Lechity!

* niepotrzebne skreślić ;)







Autor:





Iiiii... Mamy problem. A w zasadzie ja mam problem, bo żaden autor związany z literką "I" nie przychodzi mi do głowy. Oczywiście mam na myśli takich z którymi książkami miałem styczność już wcześniej. Także spuśćmy tym razem na tę kategorię kurtynę milczenia i nie mówmy o tym. To jest drażliwy temat. ;)
Przejdźmy po prostu płynnie dalej!


Książka:

"Immunitet" - Remigiusz Mróz




No tutaj problemu nie było żadnego. Jak umieszczać książki w alfabecie to tylko najlepsze. A taką na pewno jest czwarta część przygód Zordona i Chyłki. Pasjonująca, pełna intryg i zwrotów akcji z zakończeniem, które zadowoli nawet najbardziej wybredne czytelnicze gusta czyli krótko mówiąc Remigiusz Mróz w najczystszej postaci.



Bohater:

Isles Maura


Bez bicia przyznaje się, że ze stworzonego przez Tess Gerritsen duetu Rizzoli/Isles zdecydowanie wole tę pierwszą postać. No ale jako, że w alfabecie na literę I nie da się jej podciągnąć to muszę zadowolić się Maurą. Tak wiem, to podchodzi już pod marudzenie ale nic na to nie poradzę. ;)
Nie mniej jednak muszę przyznać, że mimo iż z początku postać doktor Isles wydawała mi się bardzo... nijaka to teraz wraz z kolejną częścią staje się coraz bardziej barwna i wyrazista. I to się chwali. Chociaż Jane Rizzoli to ona i tak nigdy nie dorówna. Nie ma opcji! ;)



Książkowe miejsce:

Islandia



Ten kraj wygląda ładnie... na zdjęciach w Google Grafika, bo przez komputer na całe szczęście nie czuć tego zimna. Tak pisząc ten wpis pierwszym miejscem na literę I, które przyszło mi była właśnie Islandia. Ale chwilę później zreflektowałem się, że tam jest zimno. 
"A Ty Danielu zimna nie lubisz" - rzekł mój wewnętrzny głos i powstał konflikt, bo z jednej strony bez wątpienia piękne widoki a z drugiej to przejmujące zimno...
No nic muszę to jeszcze przemyśleć. ;) 
A tak ściślej rzecz ujmując Islandia jest mi znana jako kraina książkowa z "Trzeciego znaku" Yrsy Sigru... Sirgu... Sgird... SIGURDARDOTTIR. Chyba nie pomyliłem się w tym prostym nazwisku. ;)


Książka, którą na pewno przeczytam:

"Idealna" - Magda Stachula




Bez wątpienia jest to książka, którą w najbliższym czasie przeczytam. Mimo, że słyszałem na jej temat różne opinie ( i te dobre i te złe) to jednak chcę przekonać się sam na własnej skórze. I mam nadzieję, że czas poświęcony na lekturę tej książki będzie idealną inwestycją, która zwróci mi się z nawiązką. 
No i to stalkerskie hasło na okładce "zawsze jest ktoś, kto cię obserwuje" bardzo mi się podoba. ;)


Podobał się wpis? To zostaw po sobie komentarz w którym dasz znać jak bardzo lubisz autora tego bloga. Ewentualnie możesz również pozdrowić Wieśka (to taki instagramowy fame) a w międzyczasie zerknij też do pozostałych równie dobrych wpisów z cyklu Książkowy Alfabet Lechity, które znajdziesz klikając w nazwę tej serii. 

Trzymajcie się i do następnego! ;)


2 komentarze:

  1. Islandia to mój ukochany kraj i pchcę się tam kiedyś wybrać! :D
    Niedługo planuję przeczytać serię z Thorą Yrsy Sigurdardóttir (jak nie czytałeś to polecam, akcja dzieje się oczywiście na Islandii<3 :D), czytałam chyba trzy tomy i nie po kolei i już nie ogarniam co się tam dzieję, więc trzeba to nadrobić! :D Ale póki co na tapecie u mnie "Przewieszenie" :)
    Ps. Spokojnie, pamiętam o Cobenie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałem jak na razie tylko "Trzeci znak" z tej serii. Stąd też skojarzenie książkowego miejsca z Islandią. ;)
      Mam nadzieję, że pamiętasz o Cobenie. Ja tak łatwo nie odpuszczę! :)

      Usuń