3 stycznia 2017

Joanna Opiat - Bojarska - "Gra pozorów"- Odpowiedzi dają tylko pozorny spokój

"Człowiek po to został zaopatrzony w mózg, by myśleć i kłamać. Nadmiar szczerości może być bolesny."




Przeważnie staram się trzymać zasady, że na spotkanie z autorem idę z przeczytaną książką. Tym razem jednak troszkę nagiąłem tę zasadę (czasami trzeba) i grudniowe targi książki we Wrocławiu wyruszyłem na spotkanie z panią Asią kompletnie nie znając jej twórczości. Teraz jednak nadrobiłem zaległość i przeczytałem "Grę pozorów". Zainteresowani moją opinią na temat pierwszej części przygód psycholog Aleksandry Wilk? Zapraszam do lektury dalszej części postu.



Wydawać by się mogło, że wszystko co najgorsze ma już za sobą. Minął rok od czasu kiedy psycholog Aleksandra Wilk straciła męża. I choć jego zwłok nie odnaleziono to wszelkie ślady wskazywały, że został zamordowany. Na miejscu zbrodni znajdowało się wiele krwi mężczyzny a na znalezionym filmie ewidentnie widać jak Gabriel zostaje postrzelony. Gdy po roku czasu kobieta zaczęła godzić się z utratą najbliższej osoby traumy ożywają na nowo. Aleksandra pada ofiarą porwania. Na domiar złego nie pamięta z tego nic a szantażysta zaczynać domagać się od niej czegoś o czym nie ma kompletnie żadnego pojęcia. Grożąc przy tym, że jak piśnie o tym komukolwiek... zabije jej męża. Czy to naprawdę możliwe? Przecież Aleksandra sama widziała śmierć swojego męża uwiecznioną na filmie, Misternie zaplanowana intryga? Manipulacja? Pani psycholog postanawia sama rozwiązać nurtującą ją zagadkę. Krok po kroku odkrywa nowe fakty. Ale nowe fakty rodzą za sobą też kolejne pytanie. Miliony pytań. Pełno znaków zapytania. Ta gra to nie tylko rozgrywka z jednym groźnym przeciwnikiem. Tutaj graczy jest dużo więcej. Nie wiadomo kto jest przyjacielem, a kto wrogiem.  Kto? Gdzie? Kiedy? I dlaczego? Co jest prawdą a co jest tylko ułudą? Aleksandra chcąc dojść do prawdy nie może ufać tak naprawdę nikomu, bo to co bierze się za trwały dom z cegły może okazać się tylko domkiem z kart.


Co się może dziać w kryminale, który ma ledwie 300 stron? Czy akcja zdąży się rozwinąć na tak stosunkowo niedługim dystansie? Miłośnicy "opasłych" tomów jednogłośnie pewnie odkrzykną teraz: "Nie, nie i jeszcze raz nie". Jeżeli też jesteś w tej grupie najgłośniej krzyczących to jest to wpis stworzony właśnie z myślą o Tobie. Jeżeli uważasz, że w tych krótszych kryminałach nie ma dużo akcji i fabuły to tak jak byś mówił, że w biegach sprinterskich jest nudno i nic się nie dzieję. A tak przecież nie jest. Pozostając w tematyce porównań lekkoatletycznych "Grę pozorów" można porównać właśnie do biegu na sto metrów. Może nie dlatego, że potrafimy się z nią zmierzyć w czasie poniżej dziesięciu sekund niczym Usain Bolt ale dlatego, że jej fabuła jest tak szybka, tak wartka, że wystarczy jeden moment nieuwagi i ten bieg  będzie przegrany. O zwycięstwie nie będzie mogło być mowy, bo zgubimy się w samo nakręcającej się spirali pozorów.
Patrząc na sam opis książki możemy powiedzieć "Nic szczególnego, przecież takich kryminałów pewnie napisano już setki. Przecież czytałem już wiele."
Jednak czegoś takiego nie czytałeś jeszcze na pewno. I mówię to z pełną odpowiedzialnością. Nie ma tu ani trochę przesady. Pani Joanna jest w stanie tylko sobie znanymi sposobami zaczarować czytelnika i sprawić, że nawet ten najgłośniej krzyczący osobnik, ten twierdzący, że jest specem od rozwiązywania książkowych zagadek kryminalnych będzie podczas lektury tej książki siedział z przysłowiową "duszą na ramieniu". Będzie zafascynowany i w pełni skoncentrowany przerzucał kolejne strony, rozdziały zadając sobie co raz więcej pytań, a najczęściej sformułowania typu:"Jak to możliwe? Nie wierzę". No bo czytając pierwszą cześć przygód psycholog Aleksandry Wilk nie sposób nie mieć ciągłego mętliku w głowie. Tu dzieje się tyle, że nie sposób opisać tego słowami.
Czy Gabriel żyje czy nie? Jeżeli żyje to co się stało? A jeżeli nie żyje to gdzie znajduje się jego ciało? Kto go zabił? I dlaczego? No właśnie ciągle to "jeżeli", wszędzie pełno niedomówień. Pytania na które znajdujemy odpowiedzi dają tylko pozorny spokój, bo za chwilę nie wiemy czy to jest najprawdziwsza prawda czy iluzja, którą autorka wywodzi nas w pole. Ale przeważnie to drugie. ;)
Podsumowując to wszystko z pełną stanowczością mogę stwierdzić, że pani Joanna Opiat - Bojarska to nie tylko bardzo sympatyczna i pozytywna osoba ale także świetna autorka kryminałów. Jest to kolejny dowód na to, że ostatnio mamy w Polsce ogromny wysyp świetnych fachowców od "literackiego zabijania". Zabijania rzecz jasna fikcyjnego. Gorąco polecam Wam sięgnąć po "Grę pozorów". Ja tak mocno zafascynowałem się tą książką, że druga część losów pani psycholog znalazła się w moim pierwszym zamówieniu książkowym 2017 roku.

Poczytaj też inne moje opinie na temat książek polskich autorów:

Remigiusz Mróz - "Immunitet" Mistrz Ostatniej Strony w formie!
Katarzyna Puzyńska - "Więcej czerwieni" Mordercze Lipowo ukrywa kolejnego psychopatę?
Mariusz Czubaj - "21:37" - Czy on naprawdę mógł zabić?
Zygmunt Miłoszewski - "Uwikłanie" Mam drobny "konflikt" z panią Szacką.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz