22 lutego 2017

Harlan Coben - "Klinika śmierci"

"Gniew to marnowanie energii. Gniew mąci umysł, uniemożliwia racjonalne myślenie."




   Sara Lowell i Michael Silverman - para jak z obrazka. Ona piękna i błyskotliwa prezenterka popularnego talk - show. On przystojny i uwielbiany przez tłumy utalentowany koszykarz. Spodziewają się dziecka. Wydaje się, że nic nie jest w stanie zniszczyć tego szczęścia. Lecz wszystko zaczyna się sypać jak za dotknięciem jakieś różdżki. Złowrogiej różdżki.
   Michael zaczyna odczuwać silne bóle brzucha. Trafia do szpitala. Te pozornie niegroźne objawy okazują się być jednak ciężką chorobą. Diagnoza jest brutalna - mężczyzna jest chory na AIDS.
   Przyjaciel Sary i Michaela, doktor Harvey Riker, który prowadzi tajemną klinikę leczenia tej choroby zwierza się, że jest blisko wynalezienia leku na tę śmiercionośną chorobę. Proponuję Michaelowi leczenie. Lecz w klinice zaczynają dziać się dziwne rzeczy.
   Pacjenci mordowani są jeden po drugim. Jeden z lekarzy prowadzący badania w tej klinice popełnia samobójstwo w bardzo tajemniczych okolicznościach.
   Czy ktoś chce zniszczyć klinikę? Czy może jest to misternie zaplanowana zemsta z przed lat? A może dzieło szaleńca zabijającego z nienawiści? Sara, Michael, Harvey i prowadzący śledztwo młody porucznik Max Bernstein nie mogą czuć się bezpieczni. Morderca czai się i zaatakuje w najmniej spodziewanym momencie. Tylko, że wtedy będzie już za późno na jakąkolwiek reakcje. Tragedia zdaje się być nieunikniona.

   Niespełna 30 - letni Harlan Coben wydaję książkę. Wydawać by się mogło, że w tym wieku ciężko jest o to żeby napisał coś wielkiego, wybitnego. No bo przecież on dopiero tak na dobrą sprawę zaczyna swoją przygodę w tym kryminalnym świecie. Jednak nic bardziej mylnego. Ten amerykański autor udowadnia tą książką, że już od samego początku jego książki trzymały wysoki poziom. Niezależnie od tego czy pisał daną książkę mając 30, 40 czy 50 lat wszystkie łączy jedno. Mają w sobie magię. I nie ma w tym przesady. "Klinika śmierci" to książka, która od samego początku przyciąga uwagę czytelnika. I robi to do tego stopnia, że każda kolejna strona sprawia, że ta ciekawość tylko się wzmaga by na samym końcu przejść wszelkie granicę.

   Mnóstwo emocji, zwrotów akcji i (co najważniejsze dla mnie) spora ilość trupów sprawia, że nie sposób tej książki nie nazwać wybitną. Wraz z każdym kolejnym rozdziałem (mimo, że czytałem "Klinikę śmierci" po raz drugi) coraz starałem się rozgryźć tę zagadkę. Tworzyłem różne skomplikowane teorię. Miałem mnóstwo różnych podejrzeń i podejrzanych. Pan Harlan z początku zdawał się ze mną współpracować podsuwając mi coraz to więcej dowodów świadczących o tym, że mój pomysł jest jak najbardziej realny. Czułem jak by przez większą część lektury mówił do mnie: "Tak, tak Danielu, idź tą drogą. To z całą pewnością słuszny trop. To jest zabójca" by w kluczowym momencie spojrzeć na mnie z pełną politowania miną i rzec: "Serio? Oj Daniel, znowu dałeś się wpuścić w maliny. Sherlock to z ciebie nigdy nie będzie". 

   Ale szczerze mówiąc nie mam mu tego za złe. Wręcz przeciwnie, z przyjemnością dam się wyprowadzić w pole kolejny raz. Wtedy satysfakcja po przeczytaniu książki jest dużo dużo większa niż gdybym odgadł zakończenie. No, bo przecież dobry thriller to zaskakujący thriller. A Harlan Coben jest w tym przecież mistrzem.

  Jak sami dobrze już wiecie, ciężko jest mi pisać opinię na temat książek wyżej wymienionego pana gdyż nie jestem zbyt obiektywny. Ale cóż, nic na to nie poradzę. Zresztą nawet nic nie chciałbym na to radzić. To jest po prostu uzależnienie ale bardzo nieszkodliwe.

  Tak, tak sobie wmawiaj Danielu. ;)

  Jeżeli macie ochotę poczytać więcej moich książkowych opinii na temat książek przeczytanych w 2017 to zapraszam Was TUTAJ. Kliknięcie się w ten link przeniesie Was do zakładki, w której znajdziecie pełną listę książek, które w tym roku pochłonąłem. 

2 komentarze:

  1. Coben potrafi zaskakiwać, to prawda :) Nie czytałam jeszcze "Kliniki śmierci", ale mam nadzieję to zmienić. Wprawdzie wobec żadnej z jego książek, które do tej pory czytałam nie użyłabym słowa "wybitna", ale kto wie - przede mną jeszcze sporo tytułów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś śniłam o książce "Klinika śmierci", ponieważ leży biedna, nieprzecztana. Kurde to nie przypadek i muszę ją przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń