3 lutego 2017

"Przepowiednia" #Tytułowo1.2

Czas na drugą część historii tworzonej przez moją chorą wyobraźnię. Ciekawi jesteście co dalej u głównej bohaterki #Tytułowo1.1? I pana ze sklepu obuwniczego? Bo ja bardzo. Więc bez zbędnego gadania przystąpmy do rzeczy!



UWAGA!

Jeżeli nie czytałeś pierwszej części to szybko przejdź do #Tytułowo1.1 i nadrób zaległości gdyż poprzedni wpis jest pierwszym rozdziałem tej historii

 Nie do końca wiedziałaś gdzie się teraz znajdujesz. Pamiętasz jak przez mgłę, że zemdlałaś. Ale jak się tutaj znalazłaś? To pozostawało dla ciebie wielką zagadką. Zaczęłaś bacznie rozglądać się po pomieszczeniu. Gdy odzyskałaś świadomość to wszystko zaczęło wracać. I ten mężczyzna ze sklepu obuwniczego. I pożar. I wszystko co działo się później.

   To wszystko dodało ci werwy. Energicznie podniosłaś się i usiadłaś na łóżku. Lecz zrobiłaś to tak niefortunnie, że uderzyłaś głową w wiszącą powyżej półkę. Zaklęłaś cicho pod nosem lecz twoją uwagę szybko odwróciło coś innego. Przedmiot, który w momencie zderzenie twojej głowy z regałem upadł na podłogę. To była jakaś strasznie stara książka. 

   Wiedziona ciekawością wychyliłaś z łózka i sięgnęłaś po nią. Gdy miałaś już ją w dłoniach, otrzepałaś ją z kurzu. Twoja pierwsza ocena jej wieku była mylna. Ta książka nie była stara. To to pomieszczenie od lat  było nie sprzątane.

   Otworzyłaś książkę i głośno krzyknęłaś z przerażenia. Twoim oczom ukazała się ogromna pajęczyna. Dopiero po chwili uspokoiłaś się. Zaczęłaś wertować tę książkę lecz strony były puste. Westchnęłaś zawiedziona i gdy już miałaś rzucić ją w kąt z jej środka wysunęła się bielutka i kompletnie nie pasująca do otoczenia koperta. Na jej odwrocie ktoś napisał jedno słowo: TAJNE. Nie bacząc na tajemnice korespondencji rozerwałaś ją i zerknęłaś do środka. Adresat tego listu będzie musiał ci wybaczyć to nadużycie ale w tej sytuacji to chyba nie jest żadne przestępstwo. Szybko rozłożyłaś list lecz to co było w nim napisane wprawiło cię w jeszcze większe zdumienie. Można by nawet powiedzieć osłupienie.

  Pacjent 013. 
  Poziom śmierci w normie.

  Przepowiednia spełniona.

  Kompletnie nie rozumiałaś co to wszystko oznacza. Jaki pacjent? Jak przepowiednia? Jaka śmierć?

    Odrzuciłaś tę kartkę jak najdalej od siebie.Szybko zrzuciłaś przykrywający cię koc. I wstałaś. Lecz nim zdążyłaś zrobić kilka kroków w kierunku drzwi w pomieszczeniu rozległ się mechaniczny głos:

   - Witaj Agnieszko! Przed tobą kolejna faza pojednania. Postępuj zgodnie z wytycznymi a wszyscy będą zadowoleni. - głos przemawiał niczym syntezator mowy Ivona.

   -  O czym ty do cholery jasnej mówisz? - krzyczałaś - Gdzie ja jestem i o co tu chodzi?

  Zdenerwowana zaczęłaś rozglądać się po całym pomieszczeniu. 

  - Spójrz na znajdująca się w pomieszczeniu  szafę - odezwał się ponownie ten sam zniekształcony głos - znajduje się w niej telewizor. 

   Spełniłaś jego polecenie. To co mówił zdecydowanie się sprawdziło. Nim zdążyłaś zrobić coś więcej głos znów przemówił:

    - Weź do ręki pilota i przyciśnij jedynkę.

   Zrobiłaś to. Początkowo na ekranie pojawił się czarno - biały obraz. Pomyślałaś, że coś jest nie tak z tym telewizorem. Ale za chwilę pojawił się film. Z początku niewyraźny. Jakby amatorski. Kręcony telefonem. W ukryciu. Lecz gdy obraz się ustabilizował... To co zobaczyłaś kompletnie cię zmroziło. Stałaś z otwartymi ustami i wpatrywałaś się w ekran. A na ekranie...

   Tłum ludzi. Ubranych na czarno. To był...

   - Tak masz rację Agnieszko to co widzisz na ekranie telewizora to cmentarz. A ta ceremonia to pogrzeb. A raczej już - mechaniczny lektor delikatnie zwiesił głos - po pogrzebie... twojego męża Piotra.

      Początkowo myślałaś, że się przesłyszałaś lecz to co mówił ten cholerny głos...  Nie! To nie mogła być prawda. Piotr żyje! 

Przecież jeszcze wczoraj z nim rozmawiałaś. 

Przecież jeszcze wczoraj widziałaś troskę w jego oczach.

Łzy napłynęły Ci do oczu. Nie! To nie może być prawda! Nie wiedziałaś czy powiedziałaś to na głos czy tylko sobie pomyślałaś. Lecz wybuch, który w tobie nastąpił kilka sekund później był niczym erupcja wulkanu a słowa, które przypominały wrzącą lawę zalały całe pomieszczenie:

- Co ty pieprzysz ty bezimienny dziwolągu? Skąd bierzesz takie... farmazony? Najpierw porywasz mnie i zamykasz w jakimś zatęchłym pomieszczeniu a teraz jeszcze chcesz mi wmówić, że ktoś zabił mojego męża. Ciekawe niby kto i dlaczego miałby chcieć to zrobić, co cwaniaczku? No powiedz!

W pomieszczeniu zapadła cisza. Tylko Twoje słowa wciąż wisiały w powietrzu. Lecz nie trwało to długo. Tę gęstniejąca i gorąca atmosferę zmroziło zdanie wypowiedziane przez tajemniczy głos:

- Ty go zabiłaś Agnieszko - rzekł beznamiętnie twój rozmówca.

- No teraz to już przesadziłeś - mówiąc to rzuciłaś z całych sił pilotem o betonową podłogę. -  Nie będziesz mi tutaj wmawiać takich bredni! To, że nafaszerowałeś mnie pewnie jakimś gównem dla świrów nie oznacza, że możesz mnie traktować jak świra.

- Pacjent 013 proszony jest o spokój. Nie zastosowanie się do tych poleceń będzie powodować konieczność użycia środków przemocy bezpośredniej. 

Gdy chciałaś oznajmić mu bardzo dosadnie, że cię to średnio interesuje głos dodał:

- Wciśnij na pilocie dwójkę a przekonasz się jak wyglądał cały proces zabójstwa. 

- Ale pilot chyba nie... - rozejrzałaś się po pomieszczeniu ale nie mogłaś zlokalizować tego cennego (na tę chwilę) przedmiotu.

- Szukasz pilota? Jest na swoim miejscu. Obok telewizora. Weź go i wykonuj bez słowa moje polecenia a dowiesz się wszystkiego.

Kompletnie zdziwiona zauważyłaś, że pilot znajdował się tam gdzie mówił głos. Nie odzywałaś się. Przycisnęłaś przycisk, który nakazał ci twój rozmówca. 

Na ekranie pojawił się obraz z twojego domu. Konkretniej z kuchni. Widziałaś mężczyznę krzątającego się pośród sterty garnków, kubków i talerzy.  I choć nie mogłaś zobaczyć jego twarzy poznałaś te ruchy, sposób chodzenia. To był Piotr.

Czyżby on jednak żył? - zadałaś sobie pytanie w myślach.

Lecz za chwilę twoje wszelkie nadzieję zawaliły się niczym domek z kart. W ułamku sekundy na ekranie pojawiła się kobieta i ugodziła mężczyznę w plecy długim rzeźnickim nożem. Piotr osunął się na podłogę a jego morderczyni zadawała mu kolejne ciosy. W klatkę piersiową. Brzuch. Szyję. Jak w jakimś amoku dźgała go aż z jego ciała nie zostało nic. Kompletnie nic. Tylko jedna wielka krwawa miazga. Gdy kobieta skończyła swoje „dzieło” wstała jak gdyby nigdy nic. Otrzepała spodnie z niewidzialnego brudu. Spojrzała na swoje zakrwawione ręce i podeszła do zlewu. Lecz za nim odkręciła kran by zmyć z siebie krew Piotra, odwróciła się twarzą do kamery. To nie mogła być żadna mistyfikacja. To nie mógł być wytwór twojej wyobraźni. Z ekranu telewizora uśmiechała się teraz do ciebie zakrwawiona twarz. I to nie byle jaka twarz. 

To byłaś ty.

Nie potrafiąc wydusić z siebie żadnego słowa cofnęłaś się na łóżku. Wymacałaś dłonią materac i opadłaś na niego bezsilnie. Jak to możliwe? Co się ze mną działo? Dlaczego to zrobiłam? Setki pytań kłębiło Ci się w głowie. Nie potrafiłaś odpowiedzieć na te pytania ale też nie byłaś w stanie ich z siebie wyrzucić.

Ekran telewizora zgasł. A ten przedziwny głos jakby czytając w twoich myślach zaczął ponownie mówić:

- Jak sama widziałaś zabójstwo, którego się dopuściłaś zostało uwiecznione na filmie. Mamy twardy dowód na to, że to ty zamordowałaś Piotra. Ale byliśmy na to wszystko przygotowani. Nasz posłaniec Edward w porę ewakuował cię z tej strefy zagrożenia. Co prawda nie udało mu się posprzątać tego całego bałaganu. Ale najważniejsze, że jesteś bezpieczna. Tylko problemem są wasi sąsiedzi. Ta starsza para zza ściany zeznała, że w dniu zabójstwa twojego męża słychać były krzyki dochodzące z waszej kuchni. Więc teraz ty – zwiesił na chwilę głos twój rozmówca – jesteś główną podejrzaną w tej sprawie.

Poczułaś ogromny ból w skroniach. Kompletnie nie potrafiłaś zrozumieć co się stało. Chciałaś coś powiedzieć. Zaprotestować. Ale jedyne co wydobyło się z twojego gardła to zdanie:

- Zrobię wszystko co trzeba tylko wyjaśnij mi o co chodzi w tej chorej sytuacji – wykrztusiłaś ledwie słyszalnym głosem.

- Bardzo mądra decyzja. Za chwilę pojawi się tutaj Edward i przekaże ci następne instrukcję jak masz postępować. Bez odbioru – zakończył ten tajemniczy głos i w pomieszczeniu zapadła cisza.

Nie wiedziałaś jak długo będziesz musiała czekać na tego całego „super Edzia”. Ale w głowie wciąż pojawiały ci się te same obrazy. 

Zabiłaś Piotra. I to nie przez przypadek. Zrobiłaś to celowo. W ogromnym napadzie złości. Ten śmiertelny cios to nie było jakieś płytkie nacięcie... To był atak z ogromną siłą, który pozbawił życia twojego cudownego męża, którego tak bardzo kochałaś...

Nie wiesz jak długo to trwało ale z rozmyślań wyrwał cię szczęk otwieranego zamka. Zerwałaś się na równe nogi a w tej samej chwili do pomieszczenia raźnym krokiem wmaszerował uśmiechnięty mężczyzna. W mgnieniu oka poznałaś tę twarz. To był...

- Dzień dobry! Nazywam się Edward. Od dziś będziesz moją żoną a na imię ci Maria – rzekł pan ze sklepu obuwniczego.

Wpatrywałaś się w bezruchu w jego twarz. To jest chyba jakiś żart.

- Ależ rusz się kochanie. Na dole czekają nasze dzieci – spojrzał na ciebie z czułością – nie możemy pozwolić, żeby nasze potomstwo się nudziło. A w dodatku w samochodzie musi im być bardzo gorąco.

Twój nowy mąż odwrócił się w kierunku drzwi a gdy znajdował się już prawie w progu odwrócił się przez ramię i z uśmiechem na ustach rzekł:

- No chodź. Musimy jeszcze skoczyć do sklepu na zakupy.

Nie pytałaś o nic więcej. Niczym zaprogramowany robot poszłaś za nim. Gdy już prawie opuściłaś pomieszczenie odwróciłaś się i spojrzałaś ostatni raz na to miejsce. Nie wiedziałaś co cię czeka. Nie wiedziałaś czego możesz się spodziewać. Nie wiedziałaś kompletnie nic. Ale zrobiłaś ten krok. Przekroczyłaś próg tego pokoju. 

Tylko, że wtedy jeszcze nie wiedziałaś, że ten jeden maleńki krok zaważy na całym twoim życiu....


Rozdział drugi "Tytułowej" historii za nami. Ciekawi jesteście dalszych losów bohaterów tej opowieści? To dajcie znać w komentarzach. Ja tym czasem dziękuje wszystkim którzy  razem ze mną tworzą tę historię podając mi ciekawe tytuły. A konkretna lista moich pomocników poniżej:

"Przepowiednia" @karoczyta 
"Po pogrzebie"/"Przestępstwo" @skromneinstashaltona 
"Posłaniec" @katherinna97
"Pojednanie" @takaniestatystyczna 
"Pacjent"/'Para zza ściany" @books.and.cats.lover 
"Pajęczyna" @karolina_kosiba
"Płytkie nacięcie"/"Poziom śmierci" @stasiowskaaa_ 
"Proces" @_ohweirdo 
"Potomstwo" @katniss_94 

Dziękuję Wam bardzo gorąco za uwagę i liczę, że druga część podobała się równie bardzo (a może nawet bardziej?) jak pierwsza część czyli #Tytułowo1.1.

Trzymajcie się i do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz