20 kwietnia 2017

Kawowy tag książkowy

Kawa, coffee, Kaffee,кофе,caffè,コーヒー, kávé... Niby tysiąc słów. Niby tysiące języków. Ale we wszytkich oznacza to samo. Jeden z najlepszych wynalazków ludzkości. Kawa. Przyrządzana na miliony sposobów. Dziś będzie wykorzystana zupełnie inaczej...




Ciekawi jesteście co takiego mam na myśli? Jeżeli tak to zapraszam do dalszej części wpisu. A jeżeli nie to... też zapraszam. A co mi tam. :)

CZARNA KAWA:
Książką, która jest mocna ale ma wielu fanów.



Simon Beckett - "Chemia śmierci"

Mocna... dla mnie oznacza dobra. Bardzo dobra. Dająca kopa. Pełna krwawych opisów zwłok i miejsc zbrodni. A jeżeli tak to wybór może być jeden: "Chemia śmierci"  Simona Becketta. Może niektóre opisy potrafią obrzydzić czytelnikowi lekturę (jak masz słabe nerwy to nie jedz podczas czytania tej książki) ale ja jestem dziwny i właśnie takie coś lubię. Wiem, jestem chory. ;)

PEPPERMINT MOCHA:  
Książka, która jest najlepsza na zimę.



S.K. Tremayne - "Bliźnięta z lodu"

Przyznam, że tutaj miałem problem z wyborem odpowiedniej książki, gdyż ja jakoś szczególnie nie kieruje się pogodą, porą roku czy świętami przy wyborze książki, którą mam aktualnie czytać. No ale w sumie nie powinno to nikogo dziwić. Wiecie jakie gatunki czytam i raczej ciężko jest znaleźć jakiś kryminał czy thriller, który wpisywał by się idealnie na przykład w świąteczną atmosferę. Ale mimo to postanowiłem zachować się honorowo (jak zawsze) nie zostawiać tego punkt pustego i postanowiłem na "Bliźnięta...", myślę, że jeżeli mam wybrać coś mrocznego, które idealnie wpasuje się w zimową pogodę to właśnie ta książka najlepiej spełnia te kryteria. Dlaczego? Przeczytajcie i przekonajcie się na własnej skórze. ;)

HOT CHOCOLATE:  
Ulubiona książka z dzieciństwa.



"Król lew"

Dobra,na potrzeby tego wpisu postanowiłem się troszeczkę zastanowić. Niedawno gdzieś tutaj pisałem, że odkąd pamiętam to od zawsze czytałem kryminały. No ale bądźmy szczerzy było to spore niedopowiedzenie. Przecież każdy z nas czytał albo miał przynajmniej czytane przez kogoś bajki w dzieciństwie. I jeżeli miałbym postawić na którąś z nich i nazwać ją tą ulubioną to mój wybór padł by właśnie na "Króla Lwa". Chyba nie ma sensu wyjaśniać dlaczego. ;)

P.S. Wolę książkę niż film animowany, który był chyba pierwszy. ;)

P.S. 2 Prawdziwy mężczyzna płaczę tylko na "Królu Lwie"? Nie mówmy o tym.  To bardzo delikatny temat. ;)

PODWÓJNE ESPRESSO: 
Książka, która wcisnęła Cię w siedzenie od początku do końca.



Simon Kernick - "Ścigany"

Pedał gazu wciśnięty od startu do mety. Szybka jazda bez trzymanki. Nie, powyższymi słowami nie mam zamiaru opisać tego co robią kierowcy Formuły 1 albo inni panowie poruszający z wielką prędkością na torach rajdowych. Te dwa zdania zapisane na samym wstępie idealnie ilustrują to co dzieję się w książce tego brytyjskiego autora. Czas na oddech możesz złapać tylko wtedy gdy przekręcasz strony. Ale pamiętaj rób to szybko, bo tego czasu wcale nie ma aż tak dużo. ;)

STARBUCKS: 
Książka/autor którego widzisz wszędzie.



Remigiusz Mróz

Bez wątpienia w tym punkcie tagu miejsce należy się Remigiuszowi Mrozowi. Ten autor jest wszędzie. A raczej jego książki są wszędzie. Facet piszę tak dużo i z taką prędkością, że raczej rzadko, który czytelnik nadąża z czytaniem jego książek.

Starbuck może i jest na każdym rogu ale twórca Chyłki nie "patrzy" na nas tylko z witryn księgarni. On jest też przecież w wielu polskich domach. Niezależnie od pory roku, Mróz jest wszędzie. Także Starbucksy przy nim to nic. ;)

UPPS! KAWA BEZKOFEINOWA:
Książka po której spodziewałeś się więcej.



John Grisham - "Prawnik"

Smęciłem o tym ostatnio ale posmęcę i tutaj. Moim zdaniem ta książka to spore rozczarowanie. Pomijając już fakt, że jest bardzo podobna do "Firmy" muszę stwierdzić, że zdecydowanie nie spełniła moich oczekiwań. Ale dochodzę do wniosku, że jest tak też dlatego, że bardzo lubię książki pana Grishama i poprzednimi książkami postawił on sobie u mnie bardzo wysoko poprzeczkę. I żebym był zadowolony po lekturze nie wystarczy przeciętna historia bez błysku. A tu tego "bum" właśnie zabrakło.

PERFEKCYJNA MIESZANKA:
Książka lub seria, które były jednocześnie gorzkie i słodkie ale ostatecznie były satysfakcjonujące.



Harlan Coben - "Już mnie nie oszukasz"

Powiedział bym coś więcej ale nie chce psuć zabawy osobom, które jeszcze nie czytały więc powiem, że sformułowanie "perfekcyjna mieszanka" idealnie opisuję tę książkę. Autor funduję nam emocjonalny rolllercoaster. Raz jest gorzko, raz jest słodko ale efekt końcowy jest taki, że po zakończeniu czytelnik (mówię na swoim przykładzie) siedzi z opadniętą szczęką. Serio, jak przekręciłem ostatnią stronę to byłem jak zombie. Nie potrafiłem się na niczym skupić. Jest moc! Po prostu mistrz!

ZIELONA HERBATA:
Książka lub seria, które działają na ciebie uspokajająco.


Seria z Myronem Bolitarem - Harlan Coben

Nie sposób ukryć, że ta seria od lat działa na mnie uspokajająco. Konkretnie mam na myśli to, że gdy moje "nerwy są zszargane" po jakiejś mocnej książki to wiem, że zawsze mogę wrócić do Cobena, a seria z Myronem na pewno przywróci mnie do równowagi emocjonalnej. Lekarstwo na kaca? Dokładnie tak. Oczywiście mam na myśli kaca książkowego. ;)

W przypadku innego rodzaju kaców chyba nie działa. Ale nie wiem, nie sprawdzałem. ;)

EGZOTYCZNA HERBATKA:
Książka lub seria, które pozwoliły Ci się przenieść w wymarzone miejsca.



Artur Conan Doyle - "Znak czterech"

Wymarzone miejsce w Sherlocku? Ale jak to? Całkiem ci odbiło Daniel? Odpowiadam z pełnym przekonaniem: Nie, nie odbiło mi. To znaczy nie bardziej niż do tej pory. ;)
Więc w takim razie dlaczego umieściłem tę książkę jako "tę która przeniosła mnie w wymarzone miejsce"? Odpowiedź jest prosta. Z wielką przyjemnością przeniósł bym się wprost w świat Sherlocka żeby móc obserwować go z bliska. Jego sposób rozumowania, jego inteligentny sposób funkcjonowania, to wszystko sprawia, że ta postać mega mnie fascynuję. Dlatego właśnie z przyjemnością wylądował bym w jego książkowym świecie. ;)


EARL GREY: 

Książka która jest twoją ulubioną z klasyki.



Fiodor Dostojewski - "Zbrodnia i kara"

Jedna z nielicznych lektur szkolnych, którą przeczytałem z przyjemnością, więc gdy tylko przeczytałem ten punkt, wiedziałem, że właśnie ona musi się tutaj znaleźć. Chyba nie muszę się zbytnio rozwodzić nad tym dlaczego akurat ta książką jest moją ulubioną spośród klasyki. Zbrodnia w tytule i Daniel już jest prawie kupiony. ;)

Wszelkie zmiany w treści tego tagu są spowodowane tym, że tłumaczyłem ten tag z języka angielskiego, więc niektóre pozycje zostały wyrzucone, inne dodane, a jeszcze inne trochę zmienione. Ale to wszystko po to żebym ja się dobrze bawił oraz żeby Wam się dobrze czytało. To ostatnie przede wszystkim. 

Trzeba się podlizać. ;)

To by by było na tyle. Mam nadzieję, że kolejny blogowy tag również Wam się spodobał i że z przyjemnością niedługo wrócicie tutaj po więcej.

Trzymajcie się i do następnego!

P.S. Uprzedzając pytania odpowiadam: Tak, mam świadomość, że herbata to nie kawa i średnio pasuje do "kawowego" tagu ale cóż. Ja lubię być inny. Ale przecież Wy to już wiecie. ;)

8 komentarzy:

  1. Świetny post 😉 A co do "Zbrodni i kary", całe życie myślałem, że ta książka ma tytuł "Zbrodnia Ikara" 😂😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuje, dziękuje! I cieszę się, że mogłem wyprowadzić Cię tym wpisem z błędu. ;)

      Usuń
  2. O taak, seria z Myronem najlepsza na wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam, że Coben się tutaj pojawi. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadziwiające to by było jak by się nie pojawił. ;)

      Usuń
  4. Beckett się pojawił, więc jest dobrze :D
    Ja " Zbrodnię i karę" chciałam przeczytać (tak, ze względu na tytuł), ale o ile się nie mylę, po 11 stronach wymiękłam. Jednak nawet zbrodnia w tytule nie potrafiła mnie zachęcić do przeczytania lektury szkolnej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beckett musi być. ;)
      A co do "Zbrodni i kary" to... może ja jestem po prostu bardziej łasy na zbrodnię niż Ty. :)
      Dobra, dziwnie to zabrzmiało. Nie było tematu! ;)

      Usuń