23 lipca 2017

Czekolada, respect na dzielni i ostra zabawa - Podwójna Dziesiątka #3

Niedziela, godzina 17:00. Dlaczego powinniście się na tę godzinę jakoś szczególnie nastawić? Bo właśnie tego dnia o tej godzinie pojawia się pojawiać się będzie regularnie seria Podwójna Dziesiątka, którą współtworzę z pewną sympatyczną blogerką (link do bloga tutaj: KLIKNIJ JEŚLI LUBISZ DOBRE KSIĄŻKI). Ciekawi jesteście co tym razem przygotowaliśmy dla Was z Anetą? No to nie czekajcie, tylko szybko przenoście się do dalszej części tego wpisu. ;)



2. Bez czego nie wyjdziesz z domu?

ANETA: Bez... ubrań. No wyobrażacie sobie, żebym wyszła nago na ulicę? No dobra, pewnie większość panów byłaby zadowolona, ale nie przesadzajmy :D

JA: Bez spodni. Nie wyobrażam sobie żebym mógł wyjść z domu w samych bokserkach. Nie mówiąc już nawet o... Dobra nie zagłębiajmy się w takie tematy. Nie liczcie na takie świetne widoki. Nie ma opcji! ;)

7. Czy masz książkę, do której wracasz?

ANETA: Nie. Są książki, które przeczytałam dwa, trzy razy, ale raczej nie wracam do nich „regularnie”.

JA: Znaczy się, że tak wracam non stop to nie. Jest kilka książek (tak, właśnie Cobena) do które czytałem już po 2-3 razy (prawie wszystkie ;)) ale z żadną książką nie mam tak, że przeglądam sobie jej fragmenty czy coś w tym rodzaj. Zresztą z jego książkami tak bym nie potrafił. Jak bym zaczął je przeglądać to szybko by mnie pochłonęły i musiał bym przeczytać. ;)

9. W jaki sposób piszesz recenzję? Robisz notatki w czasie czytania czy dopiero po ukończeniu książki?

ANETA: Robię notatki w trakcie czytania książek. Inaczej nie potrafię. Moja pamięć jest naprawdę słaba, dlatego ważniejsze rzeczy, streszczenia itp. wolę tworzyć na bieżąco.

JA: Odpowiedź brzmi: Ale ja nie piszę recenzji. No chyba, że do recenzji ktoś z Was zalicza moje opinię o książkach, które dodaje pod zdjęciami. Proces powstawania tych "recenzji" jest następujący: Biorę telefon do ręki, zaczynam pisać i... koniec. ;)
Ale tak prawdę powiedziawszy jak jeszcze zamieszczałem tutaj "pseudo-recenzje" to proces wyglądał tak samo. Powstawały prosto z głowy, bo to mój najlepszy notatnik. ;)
Zresztą ja wszystkie wpisy tak tworze, na żywioł i bez notatek. I jakoś jeszcze to czytacie. ;)

11.Wyobraź sobie, że przenosisz się w czasie i właśnie dziś obchodzisz swoje 90-te urodziny. Trwa wspaniałe przyjęcie. Wszyscy składają Ci życzenia i cieszą się razem z Tobą. Czy jest coś czego żałujesz, że nie zrobiłeś/zrobiłaś?

ANETA: Staram się nie żałować niczego, ale... jest pewna rzecz, która nadal chwilami mnie męczy; że mogłam postąpić inaczej, zachować się inaczej. No cóż. Tak w życiu bywa. Czasu nie cofnę, chociaż czasami bardzo bym chciała.

JA: Nie! Nie! I jeszcze raz nie! Bo jeśli dożyłem wspaniałego przyjęcia z okazji moich 90 urodzin to po pierwsze znaczy, że przeżyłem to życie tak, że nadal jestem zdrowy. Po drugie, jeśli wszyscy cieszą się ze mną na tym przyjęciu to znaczy, że nadal mam przyjaciół i rodzinę, więc musiałem być fajnym i znośnym gostkiem. A po trzecie jeśli przyjęcie jest wspaniałe to znaczy, że hajs się zgadza, a to oznacza, że albo trafiłem szóstkę w totka albo zarobiłem przez całe życie sporo pieniędzy i pewnie spełniłem się zawodowo. Więc zdecydowanie niczego bym nie żałował. Gorzej jakbym obudził się biedny, schorowany i porzucony, wtedy mógłby czegoś żałować.  ;)

12.Co sprawia, że cieszysz się, jak dziecko?

ANETA: Taniec. I czekolada. Jeśli chcecie sprawić mi przeogromną radość, to wystarczy, że zabierzecie mnie na lekcję tańca albo kupicie czekoladę. Ale taką dobrą. Milkę na przykład. Albo Alpen Gold. Albo taką z Lidl'a za 2,19zł, o ile się nie mylę <3

JA: Sława, rozgłos i pieniądze! A co się będę ukrywał. Czas wreszcie pokazać swoją drugą (albo i chyba nawet trzecią) twarz! ;)
A tak serio, to jasne, że książki. Nowa przesyłka z książkami albo księgarnia po brzegi wypełniona książkami w promocyjnej cenie. ;)

14.Gdybyś mógł/mogła być zwierzęciem to jakim?

ANETA: Tygrysem. Albo niedźwiedziem. Uwielbiam te zwierzęta. Są duże, groźne, drapieżne, budzą strach (i mają respect na dzielni). I są piękne <3

JA: Mógłbym być... delfinem. Dlaczego? A już śpieszę donieść, że są to jedne z najmądrzejszych zwierząt na świecie. Czyli są trochę takim mną wśród zwierząt. Zresztą ludzie, kiedyś zostały przeprowadzane badania na tych zwierzątkach, które wykazały, że one podczas polowań posługują się skomplikowanymi... formułami matematycznymi żeby lepiej namierzyć cel. Znalazłem bratnie duszę na tej planecie! Chodźcie do wujka Daniela. ;)

16. Twój ulubiony czarny charakter?

ANETA: Joker. Wszyscy znają Joker'a, prawda? No właśnie. Uwielbiam go. A najbardziej tego, w którego postać wcielił się Heath Ledger.

JA: Hannibal Lecter. Mówiłem już o tym wielokrotnie ale warto. Ta postać jest fascynująca. Thomas Harris ma u mnie dożywotni szacunek za stworzenie takiej skomplikowanej i przebiegłej postaci. Ale na kolację na pewno bym z nim nie poszedł. ;)

18. Otaczają cię zombie, nie masz żadnej broni, co robisz?

ANETA: Zombie lubią mózgi, prawda? No właśnie. Więc nie mam, co się martwić, bo mną wcale nie byłby zainteresowane. Nie posiadam nic, co by ich do mnie przyciągało.

JA:Zaczynam je przekonywać żeby przeczytały książki Cobena (jak wszystkich ;)) tak długo aż wreszcie dla świętego spokoju (jak wszyscy, których przekonuje ;)) zaczynają czytać. One  czytają, a ja w tym czasie spokojnie się ulatniam. Albo zostaje i jaramy się Cobenem. ;)

19. Co w blogach Cię odstręcza, zniechęca do czytania?

ANETA: Może to głupio zabrzmi, ale do niektórych blogów zniechęcają mnie książki o tematyce, która mnie nie bardzo interesuje. Wolę zaglądać na strony, na których pojawiają się recenzje, posty dotyczące gatunków, które sama czytam.

JA: Brak systematyczności i profesjonalizmu. Nieśmieszne żarty. Teksty, których po prostu nie da się czytać.To, że piszą tylko o kryminałach. I najważniejsze, jak bloger nie wie gdzie stawiać przecinki!!! Takich blogów nigdy nie zaobserwuje. Dlatego tego bloga: Kliknij tutaj, nigdy nie zaobserwuje. Nie ma takiej opcji. Ta amatorka, która się tam odstawia jest nie do zniesienia. ;)

20. Twoja ulubiona potrawa to...

ANETA: Wegetariańska enchilada. Taka na ostro. I to bardzo. Mmmm normalnie piekło w gębie ;)

JA: Jak mówi staropolskie porzekadło: "Dajcie mi pieprz, chili i tabasco, a każda potrawa ma szansę być dobra". No dobra, może nie ma takiego porzekadła ale tak właśnie jest . Ostre potrawy są super. Ale mając wybrać jedną konkretną pozycję, postawił bym zdecydowanie na: Pizzę! ;)

Jeśli myślicie, że pytanie numer 20 jest zwiastunem końca tego wpisu to jesteście w wielkim błędzie. To co tutaj przeczytaliście to tylko połowa z tego co dla Was przygotowaliśmy. Drugą połowę (obie połowy są zawsze takie same! ;)) znajdziecie na blogu Anety. Na którego już teraz Was serdecznie zapraszam, bo oprócz brakującej części tego wpisu znajdziecie tam także wiele ociekających krwią recenzji. Tego przecież nie można sobie odmówić.;)

LINK DO BLOGA TEJ PASJONATKI KRYMINAŁÓW ZNAJDZIECIE TUTAJ: KLIK ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz