31 października 2017

Thomas Olde Heuvelt - "Hex" - #UdającRecenzenta 4

"Zaczęło jej się kręcić w głowie, miała wrażenie, jakby płynęła w powietrzu. Katherine van Wyler wciąż stała w korycie strumienia, mroczna bogini, ociekająca wodą, zakuta w łańcuchy, podświetlona jedynie przez resztki światła dziennego."


Budzisz się w nocy. Otwierasz oczy, a nad Twoim łóżkiem pochyla się tajemnicza postać. Gdy Twoje wzrok przyzwyczaja się do ciemności, w świetle latarni, która przebija się przez zasłonięte okna, dostrzegasz szczegóły, które przepełniają Cię grozą i przerażeniem. Postać stojąca dosłownie metr od Ciebie, przygląda Ci się ale Cię nie widzi, ma zaszyte oczy. W instynktownym odruchu przesuwasz się po łóżku w przeciwnym kierunku. Nie wyczuwasz jego krawędzi i upadasz na podłogę. Lecz Twój koszmarny gość nie porusza się, nie odzywa się ani słowem, bo... ma zaszyte również usta. 

Chciałbyś to przeżyć? Masz ochotę poznać historię miasteczka Black Spring? Miasteczka dla którego mieszkańców powyższa opowieść to coś normalnego? Coś co każdy z nich przeżywa niezwykłe regularnie? Jeśli tak to zapraszam Cię do lektury poniższego wpisu, który zabierze Cię wprost do jądra okultystycznego świata. Świata z którego jedyną możliwą ucieczką jest śmierć...


Black Spring - malownicze miasteczko położone w dolinie rzeki Hudson. Wydawać by się mogło, że takie zwyczajne, jak tysiące innych amerykańskich miast. No ale właśnie, to tylko pozory, bo Black Spring odróżnia od innych to, że od wielu lat ciąży na nim klątwa spalonej na stosie wiedźmy. Kobieta krąży teraz po całym mieście, zagląda do domów. Pojawia się w najmniej oczekiwanych miejscach i momentach. Nie sposób nic na to poradzić...

Zadasz sobie pewnie bardzo proste pytanie: To dlaczego ktoś tam w ogóle mieszka? Dlaczego mieszkańcy nie zwieją gdzie pieprz rośnie. Otóż, to nie jest takie proste, bo ten kto urodził się w Black Spring, musi w nim mieszkać aż od śmierci. Każdy kto spróbuje opuścić to miejsce, będzie dręczony koszmarami, strasznymi wizjami, które koniec końców doprowadzą go do samobójstwa.

W tym celu dorośli mieszkańcy miasta postanowili żyć z wiedźmą tak, żeby jej nie przeszkadzać. Stworzyli swego rodzaju enklawę, która miała sprawić, że wieść o przeklętym miasteczku i nawiedzającej go postaci, nie zostanie nagłośniona. System monitoringu miasta, nowoczesne aplikację i współpraca pomiędzy mieszkańcami sprawiła, że nauczyli się żyć i kontrolować swojego mrocznego gościa.

Ale nie wszystkim podoba się to, że żyją jak w więzieniu. Nie mogą wyjeżdżać. Nie mogą zapraszać gości na noc. Nie mogą mówić nikomu o wiedźmie. Po pewnym czasie te wszystkie reguły zaczynają uwierać przede wszystkim młodych mieszkańców miasta. Postanawiają coś z tym zrobić. Tylko czy z nadprzyrodzoną istotą da się wygrać? Czy plan wyrwania się z tych ograniczeń nie jest oparty tylko na młodzieńczym entuzjazmie i nadziejach? Chłopcy postanawiają rzucić wyzwanie wiedźmie, nie mając pojęcia, że tym samym wchodzą w śmiertelną grę z której może nie być odwrotu...

"Hex" jest książką, dzięki, której po raz pierwszy spotkałem nazwisko pana Thomasa Olde Huelveta. Przyznam szczerze, że po zapoznaniu się z opisem tej książki i treścią listu, który Wydawnictwo dołączyło do tej makabrycznej przesyłki (odsyłam na IG, kilka zdjęć wstecz zobaczycie co mam na myśli mówiąc "makabryczna" ;)), byłem mocno zaintrygowany. W sumie to przede wszystkim nasuwała mi się do głowy, jedna myśl: :"To brzmi jak coś od Stephena Kinga". I obawiałem się, że takie początkowe porównanie do książek mistrza grozy, może nie być zbyt korzystne. Bo przecież stawać w szranki z Kingiem to jak stawić się na wyścig Formuły 1, rowerem bez tylnego koła - w obu przypadkach ciężko o końcowy sukces. ;)

Ale na całe szczęście "Hex" nie okazał się być takim wybrakowanym jednośladem. Ba! Mam wielkie wrażenie, że wszyscy fani horroru albo osoby, które lubią się troszkę bać, powinny baczniej przyjrzeć się temu dreszczowcowi wprost z Holandii. Dlaczego? Tego dowiecie się poniżej.

PO PIERWSZE: Fabuła, która może nie pędzi na łeb, na szyję ale...

No właśnie, miłośnik wielkiego tempa w horrorach, latających flaków czy tego typu innych spektakularnych wydarzeń może być troszkę zawiedziony. Ja mimo, że też lubię jak powyższe elementy znajdują się w książce (szczególnie te latające części ciała ;)) to jednak w przypadku "Hexa" to spowolnienie odbieram jako atut. Buduje ono napięcie, klimat i lekką atmosferę poddenerwowania, która sprawia, że czasami podczas lektury można było mieć pewne obawy... Na przykład takie, że otwierając w nocy oczy zobaczy się przerażającą wiedźmę Katherinę van Wyler. Ale więcej z tej gęstej atmosfery zdradzać nie będę. Nawet o to nie proście, po prostu nie chcę Wam psuć zabawy. I nie chcę odbierać Wam ani grama strachu, którego podczas lektury tej książki będziecie mieli co nie miara.

PO DRUGIE: Wyżej wymieniona wiedźma, której trochę było mi żal ale bardziej się jej bałem. ;)

Autentycznie powiem Wam, że poznając historię wiedźmy z Black Spring były we mnie dwa sprzeczne uczucia. Po pierwsze współczucie gdy poznałem historię jej losów. A po drugie złość, że pojawia się w najmniej oczekiwanych momentach oraz to, że sprawia, że mieszkańcy tej miejscowości nie mogą przez jej klątwę normalnie żyć. Także w niektórych momentach miałem ochotę stanąć w jej obronie, bo przecież ona też swoje przeżyła ale za chwilę nachodziła mnie refleksja tego typu, że mówię tak tylko dlatego, że dla mnie to tylko opowieść książkowa, a gdybym sam się tam znalazł to pewnie też długo bym nie wytrzymał takiej izolacji i opowiedział bym się po stronie tych, którzy postanowili walczyć z tym wszystkim. Tak wiem, tylko tak cwaniakuje w internecie, a znając życie gdybym zobaczył bym taką  postać w rzeczywistości to nawet pampersy by nie pomogły. )

PO TRZECIE: Osadzenie dramatycznych losów w małej społeczności

Chyba nie ma lepszego miejsca na osadzenie akcji horroru niż małe miasteczko. Możecie powiedzieć, że sporo książek z tego gatunku rozgrywa się w takich warunkach i że jest to już nudne ale ja tak nie uważam. W moim przekonaniu horror, który rozgrywa się na małej przestrzeni, w miejscu odciętym od świata, ma swój niepowtarzalny mroczny klimat. Wiecie, daje to takie wrażenie jakbym z każdą stroną krąg stresu, niepewności zaciskał się wokół nas coraz ciaśniej i ciaśniej, do momentu aż jesteśmy tak wciągnięci w tą historię, że musimy, po prostu musimy poznać jej zakończenie. A to sprawia, że czytanie "Hexa" idzie naprawdę bardzo szybko.

PO CZWARTE: "Hex" to nie tylko horror, to opowieść o tym, że w każdym z nas czai się mrok.

Nie ukrywajmy tego. Nie mówmy, że jesteśmy idealnie, że "we mnie to nie ma nic z mrocznego psychopaty". Bo to byłoby jedno wielkie kłamstwo i oszukiwanie samego siebie. W każdym z nas siedzi coś takiego. W niektórych jest to głęboko ukryte, u innych widać to jak na dłoni ale w obu przypadkach wystarczy tylko jakieś jedno niewielkie zdarzenie, jakiś mały punkt zapalny, katalizator, który sprawi, że z ludzi pozornie dobrych, możemy w jednej możemy przeistoczyć się w tych przejawiających mroczne instynkty. I właśnie w tej książce możemy dostrzec tego typu przemiany. Pan Huelvelt z wielką precyzją przedstawia nam historię, która obrazuje jak łatwo w niekorzystnych warunkach, pod wpływem stresu czy strachu o własne życie, człowiek potrafi dopuścić się czynów, które normalnie były dla niego nie do pomyślenia.

WNIOSKI: Może i w jakimś stopniu mogę się uznawać za niezłego znawcę literatury około kryminalnej ale na pewno nie mam aż takiego wielkiego doświadczenia jeśli chodzi o horrory. Moje przeżycia z horrorami ograniczają się głównie do Stephena Kinga, znam parę książek Deana Koontza, Briana Lumeya czy Grahama Mastertona i to tyle. Dlatego może fani gatunku i osoby przebywające w tej horrorowej otoczce dużo częściej niż ja, się z tym nie zgodzą (macie do tego praw ;)) ale w moim przekonaniu ta książka, klimatem, prowadzeniem fabuły i ogólnie pomysłem na historię, mocno pasuje mi do Stephena Kinga. Jasne, nie będę mówił, że Thomas Olde Huevelt to autor, który może się równać z wyżej wymienionym w kwestii literatury grozy ale "Hexem" udowodnił, że umiejętności i głowę pełną pomysłów to on ma by stać się czołówką "horrorowych" twórców. Przynajmniej w moim prywatnym rankingu. Także jeśli macie ochotę pożyć troszkę w stresie i napięciu, jeśli zaintrygowała Was choć w niewielkim stopniu historia wiedźmy z Black Spring to gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę książkę.Ja oceniam ją bardzo pozytywnie.

 Link do niej znajdziecie poniżej.

A ja za możliwość poznania przeklętego miasteczka znad rzeki Hudson dziękuje serdecznie osobom z Wydawnictwa Zysk i S-ka.

KUP KSIĄŻKĘ: http://sklep.zysk.com.pl/hex.html
STRONA INTERNETOWA WYDAWNICTWA: http://www.zysk.com.pl/
PROFIL INSTAGRAMOWY WYDYWAWNICTWA: https://www.instagram.com/zysk_wydawnictwo/

2 komentarze:

  1. Dobra recenzja! Kiedyś może się skuszę na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompletnie nie spodziewałem się takiego komplementu od Ciebie! Dziękuje bardzo! ;)

      Usuń