13 listopada 2017

Katarzyna Puzyńska - "Z jednym wyjątkiem" #UdającRecenzenta 5

"Swoją drogą, prawda to zadziwiająca rzecz. Potrafi leczyć, ale potrafi też ranić."



Czwarty tom wycieczki po stworzonym przez Kasię Puzyńską Lipowie, już za mną. Trzy poprzednie bez wątpienia były bardzo udane. Czy czwarty dostosował się wysokim poziomem emocji i wrażeń do poprzedniczek? Czy może jednak troszkę zastopował mój dotychczasowy entuzjazm w stosunku do twórczości wyżej wymienionej? Jeśli jesteście ciekawi odpowiedzi na te pytania to zapraszam do lektury poniższej opinii, tudzież imitacji recenzji ;)


Zima odchodzi. Swiat zaczyna pięknieć. Kwiaty, drzewa i rośliny odżywają po srogich mrozach. Wydawać by się mogło, że wszystko zmierza w kierunku dobrego. No właśnie ale to tylko pozory...

Pewnego dnia w Lipowem wstrząsa wiadomość o śmierci miejscowej kwiaciarki. Ale jako, że kobieta jest bardzo wiekowa, śmierć ta wygląda na zupełnie naturalną. Jak mawia klask: "Po prostu się jej umarło". Lecz w tym przypadku jest zgoła inaczej. Okazuje się, że pozornie nikomu niewadząca kobieta została otruta gazem stosowanym podczas wojny...

Kto mógł chcieć śmierci kobiety? I dlaczego wybrał do tego tak niespotykaną broń? Policjanci z lipowskiego komisariatu, tradycyjnie już, wspomagani przez mocno zdziwaczałą komisarz Klementynę Kopp rozpoczynają śledztwo, które prowadzi ich w naprawdę zadziwiającym kierunku...

Co takiego łączy tą zamordowaną kobietę z rozegraną przed laty nieśmiertelną partią szachową? Dlaczego morderca zostawia na miejscu zbrodni rozłożoną szachownicę? Gdy giną kolejne osoby wszystko staje się coraz bardziej przerażające. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, a z tego nigdy nie wynika nic dobrego...

No dobra, wstępy mamy za sobą, więc chyba czas przejść do tego co Was wszystkich interesuje. Czas na dogłębną analizę (pan profesjonalny recenzent się odezwał ;)), w której postaram się wypunktować najważniejsze (w moim przekonaniu) aspekty, które złożyły się na całość odbioru tej powieści. To co? Zaczynamy?

PO PIERWSZE: Startujemy od trupa i przedziwnego narzędzia zbrodni, a to...

Tylko wzmaga ciekawość czytelnika. No bo, przyznam się szczerze, że po raz pierwszy spotykam się z takim sposobem morderstwa w książce. Nóż, broń palna, jakieś stare przedwojenne karabiny, spalenia czy tortury na średniowiecznych przyrządach - to wszystko już było. Ale zatrucie gazem bojowym, który stosowany był podczas I wojny światowej jako broń chemiczna? Katarzyno, gratuluje pomysłowości i oryginalności. Powiem szczerze, czytałem już naprawdę sporą ilość kryminałów i niektórego rodzaju "zwyczajne" zbrodnie nie robią na mnie aż takiego wrażenia jak kiedyś. Potrzebuje czegoś naprawdę WOW i tu właśnie to dostałem, Takie kreatywne sposoby morderstwa są w cenie. Ale oczywiście tylko w książkach, żebyśmy się dobrze zrozumieli. ;)

PO DRUGIE: Koktajl przeszłości i współczesności, który sprawia, że...

Mamy dwa razy więcej ciekawych bohaterów i historii. W sumie to ciężko mi powiedzieć, czy bardziej ciągnęło mnie to akapitów, które opowiadały o wydarzeniach "z teraz", czy tych z przed lat.  Myślę, że na równym poziomie. Zresztą tych dwóch spraw chyba nie sposób oddzielić. Ale... opowieści z przeszłości, które nie są tylko fikcją ale są historiami,które naprawdę się wydarzyły dodają książce wielkiej wartości. Przynajmniej takie jest moje zdanie w tym temacie. Bardzo lubię móc wpisać sobie jakieś pojawiające się w powieści nazwisko lub zdarzenie w wyszukiwarkę i sprawdzić czy opowieść serwowana przez autora nie jest zwykłą fikcją literacką. I właśnie lektura tej książki dała mi taką możliwość. I mimo, że ze mnie totalny laik szachowy to historia "nieśmiertelnej partii" rozegranej w 1851 roku pomiędzy Adolfem Anderssenem a Lionelem Kieseritzkym bardzo mnie zaciekawiła.
P.S. No i dowiedziałem się czym jest gambit królewski. A to oznacza, że jestem już prawie mistrzem szachowym. ;)

PO TRZECIE: Bohaterowie, których wachlarz osobowości jest tak bogaty, że...

Każdy znajdzie tu jakiegoś swojego ulubieńca. To, że Kasia Puzyńska jest mistrzynią w nakreślaniu portretów psychologicznych postaci, wie już każdy kto miał z styczność z jej książkami. A "Z jednym wyjątkiem" jest tylko potwierdzeniem tej tezy. Autorka po raz kolejny z wielką skrupulatnością przedstawia nam każdego z mieszkańców Lipowa (i okolic) dając możliwość poznania ich z różnych stron. Daje nam dostęp do życia każdego z nich, pozwala poznać ich myśli, przyzwyczajenia, czy grzeszki z przeszłości. A to wszystko tylko sprzyja snuciu domysłów i zabawie w Sherlocka Holmesa. Szkoda tylko, że rezultaty tej zabawy są raczej mierne.Ale w moim przypadku to staje się powoli tradycją. ;)

PO CZWARTE: Zakończenie historii to jedno ale zakończenie książki to...

Znęcanie się nad czytelnikiem. To znaczy, żebyśmy mieli jasność, nie mam myśli tego jak zakończyła się historia.tych morderstw i całej fabuły, bo mimo, że takiego rozwiązania nie brałem pod uwagę i zdecydowanie byłem zdziwiony "kto" i dlaczego", to jednak na tego typu zaskoczenia jestem przygotowany. Nie byłem natomiast gotowy na to co wydarzyło się później. Gdy przekręcałem ostatnią stronę tej książki, miałem ochotę zmusić konduktora pociągu w którym w tamtym momencie siedziałem żebyśmy czym prędzej znaleźli jakąś księgarnie, bo muszę, po prostu muszę przeczytać kolejny tom! Jak najszybciej! To co zaserwowała na samym finiszu Szanowna Pani Autorka, sprawia, że nie wiem czego spodziewać się w następnej części. ;)
Ale spokojnie, nie będę nikomu robić spoilerów, powiem jedynie tyle, że ciekawość kolejnego tomu mam tak dużą jak nigdy dotąd. :)

WNIOSKI: Mam wrażenie, że wniosek może być tylko jeden: Kasia Puzyńska stworzyła kolejną świetną książkę, którą mimo dość sporej objętości (ponad 700 stron) czyta się naprawdę bardzo dobrze. Ze strony na stronę coraz ciężej było się oderwać od lektury, a ostanie -dziesiąt stron to było już istne szaleństwo. Czytałem je z otwartymi ustami nie bacząc nawet na to, że moi współpasażerowie w pociągu relacji Bolesławiec - Wrocław Główny mieli pewnie zdziwione miny i zadawali sobie pytania: "Co ten dziwak robi?" ;)
A tak już zupełnie serio, to polecam Wam zapoznać się z cyklem książek, których wychodzi "spod pióra" Katarzyny Puzyńskiej, bo nie dość, że intryga kryminalna zawsze trzyma światowy poziom to na dodatek dostajemy bardzo sprawnie rozbudowany wątek obyczajowy, który sprawia, że wśród mieszkańców Lipowa czujemy się jak wśród swoich znajomych do których mamy ochotę wracać. Nawet jak czasem zdarza im się kogoś zabić, to i tak ich lubię. Ja też... jestem przecież nie do końca normalny więc czuje się tu idealnie. ;)

To by było na tyle. Mam nadzieję, że powyższa opinia zachęci kogoś z Was do sięgnięcia po książki autorstwa "twórczyni" Lipowa.. Jeśli dołożę do tego swoją cegiełkę, to będę bardzo szczęśliwy.

Tymczasem zachęcam Was do zerknięcia na inne wpisy, które znajdziecie ładnie uporządkowane w zakładkach u góry strony. ;)

Trzymajcie się! Cześć! :)

2 komentarze:

  1. Bardzo chciałabym w końcu sięgnąć po książki autorstwa tej Pani. Twoja recenzja jeszcze bardziej upewniła mnie w przekonaniu, że warto :D
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz już nie masz wyboru! Musisz zacząć przygodę z Kasi książkami ;)
      Ciekaw jestem co o nich powiesz :)
      Pozdrawiam!

      Usuń