3 kwietnia 2018

Wojciech Wójcik - "Młoda krew" - #UdającRecenzenta 10



Michael Wagner, amerykański policjant urodzony w Polsce, z wyróżnieniem kończy szkolenie w ośrodku agencji wywiadu wojskowego. Otrzymuje pierwsze zadanie – ustalić tożsamość mitycznego „Josepha”, agenta, który w czasach zimnej wojny przekazywał Rosjanom tajemnice NATO. Ostatni ślad po agencie pochodzi sprzed dwudziestu pięciu lat. Już pierwsze pytania rozpętują burzę. Michael cudem uchodzi z życiem, a jego informator zostaje znaleziony martwy na dnie basenu.
Jedynym śladem dawnej działalności „Josepha” jest fotografia, na której Michael ze zdumieniem rozpoznaje swojego ojca. Funkcjonariusza komunistycznego reżimu, który zniknął z jego życia niemal trzydzieści lat temu.

Dlaczego to Michael został wybrany do tej misji? Czy jego ojciec miał coś wspólnego z grą wywiadów? I kto po tylu latach dla ukrycia prawdy wciąż gotów jest zabijać? Wszystkie odpowiedzi znajdują się w Polsce, którą Michael opuścił jako czteroletnie dziecko. Teraz wraca, by zdemaskować szpiega i poznać zaskakującą prawdę o sobie i swej rodzinie.

"Młoda krew" to kolejna powieść Wojciecha Wójcika, którą miałem okazję przedpremierowo przeczytać. Pierwsza ("Jezioro pełne łez" - recenzje znajdziesz klikając w tytuł) okazała się być bardzo dobrą, przepełnioną sporą ilości emocji książką. Czy w przypadku kolejnej było tak samo? Czy autor zrobił następny krok w kierunku zaskarbienia sobie mojej czytelniczej sympatii? A może wręcz przeciwnie? Przekonajcie się sami. :)

PO PIERWSZE: Świetnie wykreowana postać głównego bohatera.

Michael Wagner jest bohaterem z kategorii tych, których nie sposób nie polubić. Odważny, inteligentny i niezwykle sympatyczny, połączenie tych trzech cech jest najkrótszą ale i najtrafniejszą charakterystyką tego urodzonego w Polsce amerykańskiego policjanta. Powiedzmy sobie szczerze, wrzucenie do jakiejkolwiek historii bohatera z którym czytelnik może się utożsamiać, któremu aż chce się kibicować jest strzałem w dziesiątkę, bo dzięki temu czytanie sprawia jeszcze większą przyjemność, a przy okazji wyzwala też dużo więcej emocji. No, bo chyba przecież nikt  z nas nie chce żeby jego "przyjaciel" skończył źle, czyż nie? ;)

PO DRUGIE: Niebanalna fabuła,pokrętna intryga i częste zwroty akcji.

Przeczytałem już wiele książek i naprawdę coraz ciężej jest mnie zaskoczyć, a co za tym idzie zadowolić. Coraz więcej oferowanych nam pozycji na rynku lektur kryminalnych odbieram jako płaskie i przynudzające. Na szczęście "Młoda krew" jest od tego odstępstwem. Wojciech Wójcik stworzył niezwykle pokrętną fabułę. Co rusz pojawia się nowy podejrzany, nowa teoria, a w głowie czytelnika zapala się lampka alarmująca, chcąca ostrzec przed zagrożeniem wyprowadzenia w pole. Autor tak skutecznie manipuluje czytelnikiem podrzucając mu kolejne tropy (i trupy też ;)), że w zasadzie ciężko jest wytypować kto odpowiada za to całe zamieszanie, czyli krótko mówiąc kto zabija. Ale powiedzmy sobie szczerze, przecież właśnie taka powinna być historia, w której centrum znajduje się trup... No ewentualnie trupki w liczbie mnogiej. ;)

PO TRZECIE: Coben...

Bardzo lubię gdy czytając jakąś nową książkę natrafiam na nawiązanie do znanego mi tematu albo gdy pada w niej nazwisko, które kojarzy mi się bardzo dobrze. A już gdy napotkam w jakiejś książce nawiązanie do mojego ulubionego autora Harlana Cobena, to już w ogóle jestem bardzo... podjarany, tak to chyba najodpowiedniejsze słowo w tej sytuacji. I właśnie Wojtek w swoich książkach mi to serwuje. W "Jeziorze pełnym łez" było tylko malutkie wspomnienie, a w "Młodej krwi"? Tu można by powiedzieć, że Coben był obecny cały czas. I wcale nie byłaby to przenośnia.;)

PO CZWARTE: Zakończenie, które zaskakuje.

Jak zwykle, kombinowałem, myślałem, no i właśnie... na tym się skończyło. To co wydarzyło się na ostatnich stronach, to jak rozwiązana została cała ta historia przeszło kompletnie moje wyobrażenie. A już fakt kto jest kim, odkrycie tożsamości agenta "Josepha", to wszystko sprawiło, że autentycznie szczęka mi opadła i zaliczyła twarde lądowanie na podłodze. Wielki szacunek dla autora za "spięcie" tej historii w całość, logiczną i zaskakującą całość. :)

WNIOSKI: Zasadniczo wniosek może być jeden. Z dumą mogę powiedzieć, że książka "Młoda krew" do której miałem okazję pisać rekomendację na okładkę to kawał świetnej kryminalno - sensacyjnej lektury, który zadowoli nawet najbardziej wybrednego czytelnika. Pomimo sporej objętości czyta ją się bardzo szybko, a po zakończeniu żałuje się, że to już koniec tej przygody. Jeśli szukacie nowych nazwisk na mapie polskich kryminałów to przedstawiam Wam jedno z tych, które powinniście poznać. 


A poniżej parę linków, które polecam odwiedzić:

Strona internetowa Wydawnictwa: http://www.zysk.com.pl/
Profil Instagramowy Wydawnictwa: https://www.instagram.com/zysk_wydawnictwo/

Poprzednie wpisy:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz