30 maja 2018

Mariusz Czubaj - "Dziewczynka z zapalniczką" #UdającRecenzenta 14

"Odczytał szeptem zdanie z protokołu, jakby bał się, że ktoś je usłyszy: Czerwone baletki zostały przybite do stóp ofiary gwoździami."


Współczesny Śląsk. W lesie w Katowicach zostaje zamordowany Jacek Szymon, dawny mentor i kolega Rudolfa Heinza. Wiele lat wcześniej, we wrześniu 2001 roku, w willi na Brynowie odkryto okaleczone zwłoki 6-letniej dziewczynki. Śledztwo prowadził wówczas Jacek Szymon, a sprawcy nigdy nie znaleziono. Co łączy te dwie sprawy?

Profiler, który jeszcze niedawno zastanawiał się nad odejściem z policji, angażuje się w śledztwo. Tymczasem na wolności przebywa groźny przestępca, który kiedyś groził śmiercią Szymonowi oraz Heinzowi. Wiele wskazuje, że nie rzucał słów na wiatr.

Jeden, dwa, trzy, cztery i... pięć! Tak, nauka matematyki nie idzie na marne - potrafię policzyć ilość książek w serii stworzonej przez Mariusza Czubaja. To, że seria o perypetiach śląskiego policjanta to klasyka polskiego kryminału to dla mnie oczywista oczywistość. Ale sami wiecie, to, może być zaleta ale i wada. No tak, wada.Nic mi się nie pomyliło. Przecież jak pierwsze tomy są wyśmienite, to późniejsze mają zdecydowanie trudniejsze zadanie. Wejść na szczyt to jedno ale utrzymać się na nim to coś dużo trudniejszego.

Jak na tle poprzedniczek wypadła "Dziewczynka z zapalniczką"? Poziom utrzymany? A może wręcz przeciwnie? Momencik, zaparzę kawkę i pogadamy o morderstwach, które tym razem zaserwował nam pan Czubaj. A gwarantuje, że trupki są... I to mordowane bardzo... ciekawie. ;)

PO PIERWSZE:
Krótka zwarta akcja, szalona prędkość i pomysłowość - to jest tylko kilka ze znaków rozpoznawczych książek pana Mariusza. Mam wrażenie, że gdybym dostał jego książkę, nie wiedząc, że on ją napisał, to po lekturze nie miał bym wątpliwości co do tożsamości autora. Myślę, że każdy kto czytał jego książki, wie o czym mówię. "Dziewczynka z zapalniczką" idealnie wpisuje się w tę charakterystykę. Wszystko co zbędne, ograniczone jest do minimum. Wszystko co niezbędne jest odpowiednio podkreślone. Od początku książki dzieje się bardzo dużo. Nie ma leniwego wejścia w fabułę czy "rozkręcania się". A później jest już tylko lepiej. Takie książki aż chce się czytać. Chociaż wróć, ze względu na niezbyt dużą objętość, bardziej adekwatne będzie określenie: takie książki się po prostu połyka. ;)

PO DRUGIE:
Przeszłość znów powraca... Oj jak ja lubię takie książki, które zawierają motywy z przeszłości. A raczej jak rozwiązanie zagadki znajduję się w głębokiej otchłani czasu. Nadaje to książce niepowtarzalnego klimatu. Mroku, który sprawia, że niczego nie możemy być pewni, który powoduje, że każdy bohater staje się podejrzany o posiadanie grzechów sprzed lat. A jak wiadomo, nie każdy chce żeby jego przewinienia ujrzały światło dzienne. Niektórzy będą chcieli zrobić wszystko żeby to ukryć. Nie cofną się przed niczym, a groźby czy szantaż to tylko kropelka w morzu tego co są w stanie zrobić by ich nieposzlakowana opinia nadal była... nieposzlakowana. I tu właśnie mamy do czynienia z takim przypadkiem. Każdy ma jakieś grzeszki... Każdy walczy tylko w swoim interesie...

PO TRZECIE:
Rudolf Heinz, jego psychika, problemy prywatne i wszystko wszystko inne co się wiąże z tą postacią. Mariusz Czubaj stworzył bohatera, którego przygody aż chce się czytać. Może i nie jest to postać, która jest idealna i krystaliczna, która nie irytuje swoim zachowaniem, decyzjami czy słowami. Tego nie można o nim powiedzieć, ale chyba to właśnie składa się na to "przyciąganie" czytelnika do jego osoby. Jest ludzki, jak każdy popełnia błędy i daje nam poczucie, że ten bohater książkowy nie jest jakimś wyidealizowanym herosem, który ze wszystkich problemów wyjdzie bez szwanku. Tak też jest i tym razem, autor nie oszczędza Heinza i funduje mu sporo przygód, nie tylko tych zawodowych. A czytelnikowi pozostaje trzymać kciuki i podróżować przez te mroczne zakamarki, ramie w ramie z dzielnym Rudolfem. ;)

WNIOSKI:
"Dziewczynka z zapalniczką" to książka, która bez wątpienia spodoba się miłośnikom kryminałów, bo to kawał krwistej historii. Z jednym małym ale. Nie zaczynajcie serii od tej książki. Jak już wiecie, to jest piąta część, jasne, można czytać serię jak się komu podoba ale w tym przypadku polecam cofnąć się na start. Po pierwsze czytając tę książkę jako pierwszą w kolejności robimy sobie kilka poważnych spoilerów jeśli chodzi o poprzednie tomy i czytając je później niektóre wątki będziemy mieli spalone. A po drugie... lepiej zrozumiemy Rudolfa i jego decyzję (choć i tak czasem będą dziwne ;)) znając jego wcześniejsze losy.

Mało Ci tekstów tego wspaniałego "blogera"? Masz ochotę na więcej? To zapraszam Cię do poprzednich wpisów:
PRZYSŁOWIOWY TAG KSIĄŻKOWY CZ.1/3
ROBERT MAŁECKI - "KOSZMARY ZASNĄ OSTANIE"
G.HENDRICKS, S. PEKKANEN - "ŻONA MIĘDZY NAMI"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz