17 maja 2018

Robert Małecki - "Koszmary zasną ostatnie" #UdającRecenzenta 13

"Miał wrażenie, że ta wielka metropolia wymarła, że oto miasto jest całe jego, a on jest w nim całkowicie sam. Nie cieszył się, drżał na całym ciele. Zimny wiatr szalał, a z nieba zaczynały spadać pierwsze krople deszczu."


Mroźny luty 2017 roku. Podczas śnieżnej zawieruchy Marek Bener rozpoczyna poszukiwania ofiary mobbingu i chorującego na depresję Jana Stemperskiego. Mężczyzna zapewne targnął się na życie, dlatego dziennikarz zamierza szybko odnaleźć jego zwłoki i rozbroić własną, wciąż tykającą bombę problemów. Parę miesięcy wcześniej dostał zdjęcie, które zrujnowało go psychicznie, a teraz trzyma w rękach kolejne. Owładnięty strachem i sparaliżowany niemocą powinien stanąć do walki, której stawką będzie prawda o losie jego zaginionej żony. Ale Bener sam już nie wie, czy – w obliczu nowych faktów – woli poznać tę prawdę, czy śnić wciąż na nowo te same koszmary…

Tysiące osób w całym kraju zadawało sobie pytanie: Gdzie jest Agata? Wszystkie oczy skierowane były na Toruń, gdzie dziennikarz Marek Bener we wsparciu całej Polski poszukiwał zaginionej żony. Aż nadszedł ciepły kwiecień, a w przypadku Marka, mroźny luty i najbardziej poruszające zaginięcie w historii polskiej literatury kryminalnej zostało wyjaśnione. Co się przez te lata działo z Agatą Bener? Czy zmieniła płeć i wróciła pod postacią mężczyzny żeby napsuć krwi głównemu bohaterowi? A może to sam Marek okazał się oszalałym psychopatą, który więził przez ten cały czas swoją żonę w piwnicy grając wszystkim na nosie i udając rozpacz? Na te pytania Wam nie odpowiem, ale jednego jestem pewien, "Koszmary..." to nie koniec Benera, to dopiero początek... czegoś zupełnie nowego.

PO PIERWSZE:
Emocjonująca historia na wysokim tempie, czyli krótko mówiąc, Robert Małecki w formie. Poprzednimi dwoma tomami, autor przyzwyczaił czytelników do wysokich standardów i postawił sobie poprzeczkę na takim poziomie, że łatwo było o niepowodzenie. Na całe szczęście, w tym przypadku mamy do czynienia z serią (nie zamykajmy jej nazywając trylogią ;)), która nie zna słowa "niepowodzenie". Poprzeczka została pokonana i to już na samym początku. Książkę od pierwszej strony czyta się wyśmienicie i to nie tylko ze względu na wspomniany wcześniej wątek zaginionej żony dziennikarza. Jasne, on przyciąga nas do książki jeszcze bardziej ale trzeba zaznaczyć, że Robert ma wielką łatwość w tworzeniu fabuły, która początkowo brzmi tak zwyczajnie, "zaginięcie jakich wiele", która jednak z upływem stron przeradza się w szeroko zakrojoną intrygę. I tak też jest właśnie w "Koszmarach...", niewtajemniczony pomyśli, że to nic takiego, wtajemniczony i znający twórczość autora pomyśli, że czeka go coś wyjątkowego. I z pewnością rację będzie miał ten drugi. ;)

PO DRUGIE:
Poczucie humoru głównych bohaterów to coś co sprawia, że serię kryminalne są dla mnie jeszcze bardziej wartościowe. No tak właśnie już mam, że czytając kryminał liczę nie tylko na niesamowitą intrygę, zwroty akcji i kosmiczne zakończenie ale także na dobrą zabawę, a taką gwarantuje główny bohater ze świetnym poczuciem humoru. Harlan Coben proponuje nam inteligentnie zabawnego Myrona Bolitara, Mariusz Czubaj, mającego genialne wyczucie świetnych ripost Rudollfa Heinza, a Robert Małecki stworzył dla nas właśnie Marka Benera, czyli gościa z którym chętnie uciął bym sobie dłuższą pogawędkę. I myślę, że dogadali byśmy się bardzo dobrze, obaj inteligentni i zabawni więc nie mogłoby być inaczej. ;)

PO TRZECIE:
To na co wszyscy czekaliśmy. Wreszcie okazuje się, że Agata Bener sadjkas da hsdas dkdsk dsjdgasg dkczx csaofkkd hlasjdkhjkgfa sjkgdjshdlkjfkjs hadjhg kdhsajdkl jsdjsah djcj khkjh zxjchjhjkf kjash djhsd klsa jdkj fjhas jfksjfsd lkjsk djs  lkdjakf hks ahk lsfhas jhlk sajd kjsfh a sjh ksdks jdkj sakd jksa jdl asjd. Szokujące prawda? Kto z nas spodziewał się właśnie takiego rozwiązania tej elektryzującej historii? Chyba nikt, a jak dodamy do tego jeszcze to, że dsahdla jsdkad has gdlsajdka sdjasdhja shdk lasjd asdh aslhd klsa jdknk ldlkfa klsdja klsdjl, to już w ogóle nie mam pytań i czekam na kontynuację przygód toruńskiego dziennikarza.I to z nie malejącym zapałem, nawet powiedziałbym że ten zapał zaczyna łapać tendencję zwyżkową. ;)

WNIOSKI: Jeśli przed przeczytaniem tego wpisu, ktoś z Was, miał jeszcze jakieś wątpliwości czy sięgnąć po tę książkę (albo ogólnie całą serię - polecam ;)) to powinien się ich teraz wyzbyć. Robert Małecki stworzył świetną serię, w której rzuca naszego sympatycznego i charyzmatycznego Marka Benera z kąta w kąt serwując nam przy tym świetną zabawę, niebanalne zagadki i masę emocji, a przy tym nie tworzy czegoś przekombinowanego. Brawo autorze! Ale teraz koniec tego pławienia się pochwałach, czas brać pióro w dłoń i tworzyć kolejny, jeszcze lepszy tom. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz